Nigdy w życiu nie myślałem, że w głośniku mojego telefonu usłyszę "...Chciano nas spalić". Nie sądziłem, że w moim blogu "Świat w obrazkach" w Natemat będę publikował zdjęcia autorstwa mojej koleżanki, które będą obrazowały próbę spalenia jej domu, a to wszystko będzie spowodowane tym, że Białystok nie potrafi poradzić sobie z tematem nietoleracji.
REKLAMA
"... Chciano nas spalić..."
Takie słowa usłyszałem od swojej dobrej koleżanki, kiedy zadzwoniłem zapytać się co słychać. Gosię znam dobrych kilka lat. Na co dzień mieszka w Białymstoku, ale kiedy studiowała w Warszawie mieliśmy sporo okazji, aby spotykać się pogadać. Mamy podobne zainteresowania fotografią, off road'em i podobnie - dość racjonalnie patrzymy na świat.
Ponieważ mam miłe wspomnienia z czasów podstawówki, kiedy to wyjeżdżałem na Podlasie i spędzałem czas u wujostwa w Sokółce, zadręczałem Gośkę moimi anegdotami związanymi z jej rodzinnymi stronami.
Często tematem naszych rozmów było też życie w Białymstoku, realia związane z pracą i to, jak Białystok rozwija się od strony kulturalnej. Moim rodzinnym miastem od pokoleń jest Warszawa. Dostrzegam jej uroki, ale również znam ciemne strony życia nad Wisłą, dlatego każdy z nas miał w głowie listę rzeczy, które zmieniłby w swoim mieście. Podczas rozmów z Gosią miałem często wrażenie, że to ja z moim miastem mam więcej "problemów", niż ona ze swoim.
Niestety Białystok pokazał w ostatnich dniach swoje czarne oblicze, a najbardziej nieudolność władz w rozwiązaniu problemu nietolerancji kulturowej. Od kilku miesięcy w domu rodzinnym Gosi i jej rodziców, mieszka obywatel Indii - mąż siostry Gosi. Jak się okazuje, inny kolor skóry, pochodzenie oraz religia, w Białymstoku jest dla pewnych grup społecznych czymś, co należy tępić i to w najbardziej bestialski sposób.
W nocy w mieszkaniu Gosi, w którym spała cała rodzina zostały wybite szyby oraz wlana została do środka benzyna. Równocześnie oblane beznyną zostały drzwi wejściowe do mieszkania i dokonano podpalenia.
Nie wiem co trzeba mieć w głowie, aby podpalić mieszkanie w którym śpią ludzie. Podpalić drzwi, z zamiarem odcięcia im drogi ucieczki. Kim trzeba być, aby liczyć się z tym, że za chwilę może spalić się pięcioosobowa rodzina, a powodem tego ma być kolor skóry.
Nigdy w życiu nie myślałem, że w głośniku mojego telefonu usłyszę "...Chciano nas spalić".
Nie sądziłem, że w moim blogu "Świat w obrazkach" w Natemat będę publikował zdjęcia autorstwa mojej koleżanki, które będą obrazowały próbę spalenia jej domu, a to wszystko będzie spowodowane tym, że Białystok nie potrafi poradzić sobie z tematem nietoleracji.
Dodatkowo bardzo ciekawi mnie stanowisko Policji, od której Gosia usłyszała, że najlepiej w takiej sytuacji jest się stąd wyprowadzić. Czy to znaczy, że Policja z Białegostoku jest nieudolna i nie potrafi poradzić sobie z problemem bandytyzmu? Może czas zmienić komendanta, może czas wymienić szeregi Policjantów, jeśli z ust osoby w Waszym mundurze pojawiają się takie dobre rady?
Przecież drodzy Państwo mundurowi, to nie pierwsza taka sytuacja na Waszym terenie. Ponieważ mam szacunek do Policji, mam nadzieję, że pokażecie Państwo, że w tym kraju, ktoś kto próbuje spalić drugiego człowieka nie może czuć się bezkarny.
Mam też nadzieję, że hasło którym promuje się Białystok:" Białystok Wielu Kultur", nie zmieni się w hasło "Białystok - miasto w którym mogą Cię spalić".
Mam też nadzieję, że hasło którym promuje się Białystok:" Białystok Wielu Kultur", nie zmieni się w hasło "Białystok - miasto w którym mogą Cię spalić".
Ja i wielu moich znajomych kochamy podróżować, często korzystamy z gościny osób, które chcą pokazać nam swój kraj. Podczas wypraw śpię w mojej terenówce tam, gdzie się akurat zatrzymam, bo widok jest piękny lub jestem tak zmęczony, że nie mogę już dalej prowadzić. Wszędzie w tych miejscach jestem obcy, ale nigdy nie dano mi tego odczuć.
Naresh jest w naszym kraju gościem, tak samo jak ja podróżuje po świecie, ma wyższe wykształcenie, a jego rodzice w Indiach pracują w Policji. Ze względu na to, że zakochał się w Polce (a Polki kocha cały świat) zatrzymał się na kilka miesięcy u swojej polskiej rodziny. Jak przywitał go Białystok najlepiej widać na zdjęciach.
Indie są ważnym punktem na mapie moich fotograficznych wypraw, które mam zamiar zrealizować... Chociaż teraz nie wiem, bo zrobiło mi się za Białystok wstyd...
