Za dwa tygodnie rozpoczną się obchody 70. rocznicy powstania w Getcie Warszawskim. Z tej okazji pojawiają się publikacje, które zbliżają nas do realiów tamtych dni. Do wielkości i bohaterstwa jednych, cynizmu i bezduszności innych. Polacy, podobnie jak przy okazji Jedwabnego czy Holokaustu, będą musieli odbyć kolejną lekcję historii. Dla niektórych heroiczną, dla innych nie.

REKLAMA
W tym kontekście chcę się wypowiedzieć w sprawie pomysłu, aby w bezpośredniej bliskości pomnika Bohaterów Getta postawić polski pomnik Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Sprawiedliwych, którzy z narażeniem własnego życia ratowali żydowskie życie. Z serca, nie za pieniądze.
Holokaust, jego pomysł i wykonanie jest zbrodnią bez precedensu. Zbrodnią, której dokonał niemiecki faszyzm na bezbronnym narodzie w różnych miejscach Europy. Owszem, byli pomocnicy, byli bierni obserwatorzy, ale Holokaustu nie można relatywizować. Gdyby polski pomnik miał być traktowany właśnie jako okazja do relatywizmu, pokazania bohaterstwa innych na tle zbrodni, to jestem przeciw. Poczekajmy z tym projektem jakiś czas. Pomysł będzie wtedy lepiej służyć sprawie polsko-żydowskiego pojednania.
Nie zgadam się z panią profesor Barbarą Engelking, gdy mówi, że zlokalizowanie go w okolicach byłego getta jest niewłaściwe. Ratowanie Żydów odbywało się w realiach Holokaustu i bez tego kontekstu heroizm działań nielicznych Polaków, nie będzie pełen.