Martin Schulz, jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego, składając oficjalną wizytę w Polsce ma zwyczajowy obowiązek rozmawiać z władzami i opozycją. W tej właśnie roli przyjął dziś na śniadaniu Janusza Palikota.
REKLAMA
Schulz zainteresowany jest tym, aby Palikot i Europa Plus wzmocnili europejskich socjalistów. Dzisiaj statystyka jest bezwzględna: 38-milionowa Polska wysyła do Brukseli siedmiu przedstawicieli lewicy, a 5-milionowa Słowacja pięciu. Po maju 2014 roku to Parlament Europejski zdecyduje, kto będzie kandydatem na szefa europejskiego rządu (przewodniczącego Komisji Europejskiej). Jeśli socjaliści chcą być w grze i przedstawić swojego kandydata, kurację wzmacniania muszą rozpocząć właśnie od Parlamentu. I stąd wyjątkowe zainteresowanie Polską i tym, co dzieje się na lewicy.
Jest jeszcze jeden ważny powód, poza częścią protokolarną i symboliczną, dla którego wizyta Schulza jest ważna. Negocjacje budżetowe stanęły w martwym punkcie. Tak zwany skorygowany budżet, który przedstawił komisarz Lewandowski, zakłada zmniejszenie deficytu i chcemy o tym projekcie z Radą rozmawiać. Niestety, bez wzajemności. Martin Schulz liczy więc na aktywność premiera Tuska w tej sprawie.
