W lecie życie polityczne Ukrainy przenosi się na Krym. Wzdłuż wybrzeża, a im bliżej Jałty tym lepiej, wybudowano od czasów carskich kilkadziesiąt pałaców, potem sanatoriów i ośrodków wypoczynkowych, gdzie świta imperium zażywała luksusu. Obyczaj ten przejęła Ukraina i od połowy lipca do końca sierpnia każdego roku wszyscy najważniejsi przenoszą się na Krym.

REKLAMA
Hasło daje prezydent, który zajmuje najnowszą willę/pałac. Przejął ją wprost od Gorbaczowa, który wybudował luksusowy, jak na tamte czasy, obiekt. Nie cieszył się nim długo, bo spędził tam ostatnie dni swego urzędowania, jako więzień puczystów. Pucz się co prawda nie udał, a Gorbaczow i tak stracił stanowisko, ale willa została.
I właśnie tam przyjedzie jutro Władimir Władimirowicz Putin, aby rozmawiać z prezydentem Janukowyczem.
Można domyślać się, że to część rosyjskiego planu presji na Ukrainę w przededniu szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Obaj panowie mają niedobre relacje. Złośliwa plotka w Kijowie mówi, że mundurowy (strażnik) Putin nigdy nie dogada się z byłym więźniem…
Niewykluczone jednak, że obaj panowie przypomną sobie słynne zdanie Winstona Churchilla, który powiedział, że Wielka Brytania nie ma wiecznych wrogów, ani wiecznych przyjaciół. Ma tylko wieczne interesy.