Bez nazwy członka partii oczywiście. Przewodniczący Leszek Miller od kilku dni z troską prawdziwego męża stanu rozważa problem, jakim jest dla niego nazwa członków partii Twój Ruch. Na razie idzie mu słabo, a potworki językowe, które wypowiada przy okazji, śmieszą tylko jego, ale nie nadają się ani do użycia, ani do publikacji. A problem jest poważny.
REKLAMA
Proponuję więc, aby w ramach ćwiczeń były premier rozpoczął badania, jak ma nazywać członków Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Chyba, że wystarczają mu zwykłe "komuchy". Jako człowiek doświadczony mógłby też rozważyć podobny problem dotyczący Samoobrony, choć tu mam wątpliwości. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to "same bronki". Nie wiadomo jednak czy chodzi o rodzaj męski czy żeński.
Doceniam więc troskę, ale jednocześnie uspokajam przewodniczącego SLD – da się żyć bez nazwy członka!
PS Mamy jednak dużo poważniejszy problem – tłumaczenie na język angielski. Słowo “ruch” ma przynajmniej dwa odniesienia w tym języku – “move” albo “movement”. Na razie w roboczym tłumaczeniu używam tego pierwszego – Your Move!
