
Ostatnio czytam. I to naprawdę czytam. Nie, bo muszę, bo praca, bo trzeba, bo warto, bo modnie, bo to, bo tamto. Po prostu. Czytam internet oczywiście, newsy, blogi, opinie . Książki, gazety. Czytam też ludzi. Bardziej się wgłębiam w ich słowa. W ich myśli. W to, co czują, co przemilczają, co chowają w sobie.
REKLAMA
Wiem, powiecie, że to żadne osiągniecie, że czytam. Oczywiście. Z tym, że gdy miałam 13 lat czytałam więcej, o wiele więcej i chyba głębiej. Pomimo tego, że przecież wciąż literatura czy sztuka są moją praca i życiem, to mam wrażenie ze sam świat miał w sobie więcej kultury i sztuki dobrych kilkanaście lat temu. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi mi absolutnie o krytykę kapitalizmu.. chociaż może? Na pewno krytykę konsumpcjonizmu.. Ale do tego przejdziemy.
Wiem, że nie jestem jedyna. Wiem, ze nie jestem jedyną osobą, która pomimo starań i próby zachowania balansu, równowagi pomiędzy pracą, pasją, a rodziną, pogodzenia nowych mediów z tymi tradycyjnymi, czuje, że w którymś momencie to wszystko ją przytłoczyło.
Niezależnie od tego, jak bardzo się staramy, możemy probować wybierać z natłoku i zalewu papki informacyjnej, która na nas spływa, to co według nas wartościowe, i tak nie jesteśmy odporni. Możemy jeździć na zgrupowania jogi, wyciszenia w chatkach medytacyjnych w lesie, a i tak wracamy do warholowskiego świata miszmaszu zupki pomidorowej z van Goghiem na nalepce, albo vlepce. Gdzie nikt już nie wie, od czego się wszystko zaczęło, co jest ważniejsze: ilość wyświetleń, dobre słowo mamy, piątka na egzaminie czy zjedzenie zupy. Bo może się okazać ze tej zupy zawsze nie ma.
Czy cel musi oznaczać wyścig? Jestem młoda, zdrowa, nie narzekam na rzeczywistość, przemiany systemu tylko pamiętam przez mgłę, ale ja też, tak jak większość z nas mierzę się z naszą codziennością, w której paradoksalnie pod przykrywką bardziej kolorowych ubrań i billboardów, niż te, które pamiętamy z dzieciństwa, kryje się .. coraz mniej sensu.
Nauczyciel to był zawód, który nie przed wojną.. jeszcze 30 lat temu cieszył się chociaż estymą (nie mówię już nawet o finansowym prestiżu), ale chociaż szacunkiem. Teraz stał się… symbolem braku pomysłu na życie. Jakie to smutne. I straszne. Jak to możliwe, że celem, symbolicznym, ale niestety popartym kalkulacją, stało się bycie celebrytą.
Niby to wiemy, ale czy naprawdę wiemy.
Niby to wiemy, ale czy naprawdę wiemy.
Dopiero, kiedy jedziemy wszyscy na tym samym, albo podobnym wózku, i to w skali światowej , nie tylko lokalnej, to w dużej mierze mierzymy się właśnie z podobnymi kwestiami. Sami ze sobą. Albo w samotności, albo w duszności. Kiedy nie mamy do kogo otworzyć ust, albo kiedy nie mamy dokąd uciec od ciągłej obecności innych. Nawet rodziny. Nawet najbliższej. Męża i dwójki dzieci. W obydwu przypadkach musimy się zderzyć ze sobą. Nie mówię tu o lekarzach, pielęgniarkach czy tych, którzy w tym momencie są naprawdę potrzebni, najważniejsi i naprawdę zajęci. Mówię tu o wszystkich innych, z których każdy wykonuje coś ważnego. Każdy jest w naszym łańcuszku potrzebowo-społecznym ważny; i rolnik, i przetwórca, i nauczyciel, i człowiek nauki, kultury, mediów, czy przedsiębiorca.
I wiem, że jakkolwiek bulwersująco to zabrzmi - dziękuję Ci korono.
Nie za to, że niektórzy z nas mogli obejrzeć całego Netflixa.
Za to, stawiasz przed nami szansę i perspektywę zmiany. Tak, mówię o tym, o czym napisała Olga Tokarczuk. O odnowie Nas.
Nie za to, że niektórzy z nas mogli obejrzeć całego Netflixa.
Za to, stawiasz przed nami szansę i perspektywę zmiany. Tak, mówię o tym, o czym napisała Olga Tokarczuk. O odnowie Nas.
Dużo się mówi o ruchach ekologicznych, o naturze, o Ziemi, o tym mówimy. To jest ważne. Ale czy boimy się mówić o tym, kim chcemy być, jakimi ludźmi?
I nie wiem, czy mówię to z perspektywy takiej, której uczyła mnie babcia, żeby szanować innych, żeby zawsze, zawsze, niezależnie od tego, co nas w życiu spotkało myśleć do przodu. Wyciągać wnioski, nie rozdrapywać ran, ale iść do przodu. Czy po prostu, w jakimś głębokim wymiarze, to doświadczenie zatrzymania pewnego życia, było gdzieś wielką potrzebą wielu z nas.
I nie wiem, czy mówię to z perspektywy takiej, której uczyła mnie babcia, żeby szanować innych, żeby zawsze, zawsze, niezależnie od tego, co nas w życiu spotkało myśleć do przodu. Wyciągać wnioski, nie rozdrapywać ran, ale iść do przodu. Czy po prostu, w jakimś głębokim wymiarze, to doświadczenie zatrzymania pewnego życia, było gdzieś wielką potrzebą wielu z nas.
Jak wielu z nas nigdy, nigdy, nie ma chwili, albo nie potrafi jej znaleźć, by naprawdę uzyskać spokój. W jakimś sensie, perspektywa braku wyjść, zmniejszenia liczby bodźców i źródeł presji, a nawet słynnego FOMO (Fear of missing out) jest na pewno doświadczeniem głębokim dla wielu. Nie bagatelizujcie nas. Nieprzypadkowo może pokolenie trzydziestolatków, a także młodsze, dwudziesto- i nastolatki to są właśnie pokolenia, w których na porządku dziennym jest: ADHD, nerwice, stany depresyjne, stany lękowe, uzależnienie od leków, uzależnienia od środków odurzających. Nie mówię tylko o Polsce, bo przecież w Stanach to jest widoczne nawet bardziej. Każde pokolenie ma oczywiście swoje traumy. Każdy naród wręcz ma swoje. To ciekawe jak zaobserwujemy jak każdy naród probuje reagować inaczej na zaistniałą sytuację.
Nie chodzi o wyciągnięcie nauczki, ale o doświadczenie, które jest nam dane. O szansę dla nas. Dla ważnych, prostych, ponadczasowych, ale trudnych wartości. Czy jest teraz w naszej sytuacji trochę mniej hejtu? - nie wiem, nie mam statystyk, może, mam nadzieję. Ale jest już parę pozytywnych efektów naszej narodowej, a raczej globalnej kwarantanny. Jakoś mniej interesujemy się tym, w jakich spodniach wystąpiła lubiana lub nielubiana (przecież taki news jest jeszcze częściej czytany*) przez nas celebrytka, w konsekwencji nawet newsów tego typu jest ostatnio mniej. I można! I da się stworzyć newsy, bez takich jakże wstrząsających i wielewnoszących informacji.
Nagle okazało się, z ruch zero-waste jest czymś, czego nawet nie trzeba się uczyć, bo mamy to w sobie, w naszych genach, w doświadczeniu naszych przodków.
Tzn. mielibyśmy w sobie, gdybyśmy nie byli zalewani milionem durnych, tak durnych informacji o tym, jak to te przykładowe nowe spodnie uczynią nas szczęśliwszymi. Tak durnych i niestety wykształcających w nas bezsilność.
Jasne, że w zalewie reklam znajda się i te piękne, i wartościowe, a czasem nawet dzieła sztuki, ale nawet sami ich twórcy wiedzą dobrze, że w dużej mierze nakręcają falę frustracji.
Tzn. mielibyśmy w sobie, gdybyśmy nie byli zalewani milionem durnych, tak durnych informacji o tym, jak to te przykładowe nowe spodnie uczynią nas szczęśliwszymi. Tak durnych i niestety wykształcających w nas bezsilność.
Jasne, że w zalewie reklam znajda się i te piękne, i wartościowe, a czasem nawet dzieła sztuki, ale nawet sami ich twórcy wiedzą dobrze, że w dużej mierze nakręcają falę frustracji.
Myślę sobie, że dobrodziejstwo naszych czasów, tzn. internet, które może być przekleństwem, ale w gruncie rzeczy jest dobrodziejstwem, o którym naszym przodkom się nie śniło, będzie przedstawiał jak w powiększeniu to, kim jesteśmy. Czy będzie zalewem bezsensownych treści, karmiących kieszenie kilku osób, czy będzie tylko i aż naszym przyjacielem.
Czego szukamy pyta Olga Tokarczuk?
Mam nadzieję, że szukamy, albo będziemy jednak szukać wartości. Mam wrażenie, że to słowo stało się tak niemodne i passe, że aż czuję się jak własna babcia. I dobrze! Dlaczego pozwoliliśmy odebrać sobie poszukiwania wartości na rzecz karmienia ego, portfeli, itd. innym.
Tzn. tym, którzy kreują to, od czego tak się uzależniliśmy. Owszem, oni kreują.
Mówię o wszystkich , którzy nadużywają władzy,
Każdej i w każdym wymiarze. Również mediów.Takich mediów, czy korporacji, które, żerują na nieświadomości i słabościach ludzkich, również tych sycących się strachem i krwią innych, czyli nienawiścią i plotką.
Mówię o wszystkich , którzy nadużywają władzy,
Każdej i w każdym wymiarze. Również mediów.Takich mediów, czy korporacji, które, żerują na nieświadomości i słabościach ludzkich, również tych sycących się strachem i krwią innych, czyli nienawiścią i plotką.
Również celebrytach (naszych nowych Bogach, a raczej bożkach) reklamujących wszystko, i w każdych warunkach, również tych wszystkich znanych, chcących być znanych, czy nieznanych, wychwalających siebie ponad wszelka miarę, czyli żerujących na słabościach i frustracjach innych ludzi. Tak, no bo czym innym jak nie przechwalaniem są w dużej mierze (oczywiście nie zawsze i nie tylko) social media.
Bądźmy szczerzy: są przechwalaniem, rozbudowanym do kategorii filozofii: chwalenia się ubraniami, domem, ciałem, statusem społecznym, towarzyskim (popularne hasło: My friends are better than yours.)
Coś, co kiedyś było obciachem i znakiem złego gustu jest teraz nie tylko lansem, ale i normą. I ten ciągły wyścig, o bycie pierwszym, najlepszym,wygranym. Należy też dodać, że za tymi zdjęciami bardzo często stoi pustka. Pustka po pożyczonych ciuchach i samochodach , samotność, lęk, pustka materialna, ale przede wszystkim emocjonalna.
Coś, co kiedyś było obciachem i znakiem złego gustu jest teraz nie tylko lansem, ale i normą. I ten ciągły wyścig, o bycie pierwszym, najlepszym,wygranym. Należy też dodać, że za tymi zdjęciami bardzo często stoi pustka. Pustka po pożyczonych ciuchach i samochodach , samotność, lęk, pustka materialna, ale przede wszystkim emocjonalna.
W bardzo przewrotny sposób , ale dziękuje Ci Korono, że tak wiele, możemy przy okazji, a może właśnie dzięki Tobie, sobie przypomnieć, zobaczyć, odkryć, poczuć, otworzyć się. Na to, o czym, powinniśmy pamiętać zawsze. Może coś się zmienia. Może rzeczywiście widzimy przed sobą czystą kartkę. Jak ją zapiszemy? Mam nadzieję, że .. z szacunkiem dla innych. Ale żyjąc dla siebie, a nie pod innych. Nie przeglądajmy się tak często w oczach innych ludzi, nie patrzmy w lustro, tylko patrzmy co jest za lustrem. (Nie mówmy wciąż: jak nas widzą, tak nas piszą.)
Paradoksalnie nasz internet stał się wreszcie sprzymierzeńcem, umożliwiającym nam kontakt, nie tylko na powierzchownym poziomie, z drugim człowiekiem. Może będziemy wreszcie mogli zobaczyć siebie.
Na koniec chciałam Wam przypomnieć wiersz Juliana Tuwima “Ptasie radio”. Jakże aktualny. Przypomniałam go sobie po latach, szukając wierszy na nasze nocne czytania bajek i wierszy dla dzieci. Ptasie radio to przecież nasz świat. To my kłócący się o wszystko, wymądrzający się, atakujący siebie wzajemnie. I nie jesteśmy, w tej kwestii, Polacy wyjątkowi. Nie jesteśmy gorsi, ale nie jesteśmy też lepsi od naszych zachodnich i bogatszych społeczeństw. Nasze ptasie radio to nasze instagramy, facebooki, internety czy inne tik-toki, popularne apki.
Nie jestem przeciwna. Lubię internet, blogi, youtuby, lubię twórców, przedsiębiorców. Nie lubię chamstwa i bezczelności, kłamstwa, próżności. Aha. Milicja, która pojawia się na końcu wiersza to dla mnie.. siła większa od nas. Czy nazwiemy ją Ziemią, Naturą czy Siłą Wyższą. Nie mamy na wszystko wpływu. Nasze ego nas przerosło. Ponosimy konsekwencje wszyscy, bo nawet jeżeli tylko w pewnym stopniu, to wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni.
Julian Tuwim
Ptasie Radio:
Halo, halo! Tutaj ptasie radio w brzozowym gaju,
Nadajemy audycję z ptasiego kraju.
Proszę, niech każdy nastawi aparat,
Bo sfrunęły się ptaszki dla odbycia narad:
Po pierwsze - w sprawie,
Co świtem piszczy w trawie?
Po drugie - gdzie się
Ukrywa echo w lesie?
Po trzecie - kto się
Ma pierwszy kąpać w rosie?
Po czwarte - jak
Poznać, kto ptak,
A kto nie ptak?
A po piąte przez dziesiąte
Będą ćwierkać, świstać, kwilić,
Pitpilitać i pimpilić
Ptaszki następujące:
Słowik, wróbel, kos, jaskółka,
Kogut, dzięcioł, gil, kukułka,
Szczygieł, sowa, kruk, czubatka,
Drozd, sikora i dzierlatka,
Kaczka, gąska, jemiołuszka,
Dudek, trznadel, pośmieciuszka,
Wilga, zięba, bocian, szpak
Oraz każdy inny ptak.
Nadajemy audycję z ptasiego kraju.
Proszę, niech każdy nastawi aparat,
Bo sfrunęły się ptaszki dla odbycia narad:
Po pierwsze - w sprawie,
Co świtem piszczy w trawie?
Po drugie - gdzie się
Ukrywa echo w lesie?
Po trzecie - kto się
Ma pierwszy kąpać w rosie?
Po czwarte - jak
Poznać, kto ptak,
A kto nie ptak?
A po piąte przez dziesiąte
Będą ćwierkać, świstać, kwilić,
Pitpilitać i pimpilić
Ptaszki następujące:
Słowik, wróbel, kos, jaskółka,
Kogut, dzięcioł, gil, kukułka,
Szczygieł, sowa, kruk, czubatka,
Drozd, sikora i dzierlatka,
Kaczka, gąska, jemiołuszka,
Dudek, trznadel, pośmieciuszka,
Wilga, zięba, bocian, szpak
Oraz każdy inny ptak.
Pierwszy - słowik
Zaczął tak:
"Halo! O, halo lo lo lo lo!
Tu tu tu tu tu tu tu
Radio, radijo, dijo, ijo, ijo,
Tijo, trijo, tru lu lu lu lu
Pio pio pijo lo lo lo lo lo
Plo plo plo plo plo halo!"
Zaczął tak:
"Halo! O, halo lo lo lo lo!
Tu tu tu tu tu tu tu
Radio, radijo, dijo, ijo, ijo,
Tijo, trijo, tru lu lu lu lu
Pio pio pijo lo lo lo lo lo
Plo plo plo plo plo halo!"
Na to wróbel zaterlikał:
"Cóż to znowu za muzyka?
Muszę zajrzeć do słownika,
By zrozumieć śpiew słowika.
Ćwir ćwir świrk!
Świr świr ćwirk!
Tu nie teatr
Ani cyrk!
"Cóż to znowu za muzyka?
Muszę zajrzeć do słownika,
By zrozumieć śpiew słowika.
Ćwir ćwir świrk!
Świr świr ćwirk!
Tu nie teatr
Ani cyrk!
Patrzcie go! Nastroszył piórka!
I wydziera się jak kurka!
Dość tych arii, dość tych liryk!
Ćwir ćwir czyrik,
Czyr czyr ćwirik!"
I wydziera się jak kurka!
Dość tych arii, dość tych liryk!
Ćwir ćwir czyrik,
Czyr czyr ćwirik!"
I tak zaczął ćwirzyć, ćwikać,
Ćwierkać, czyrkać, czykczyrikać,
Że aż kogut na patyku
Zapiał gniewnie: "Kukuryku!"
Ćwierkać, czyrkać, czykczyrikać,
Że aż kogut na patyku
Zapiał gniewnie: "Kukuryku!"
Jak usłyszy to kukułka,
Wrzaśnie: "A to co za spółka?
Kuku-ryku? Kuku-ryku?
Nie pozwalam, rozbójniku!
Bierz, co chcesz, bo ja nie skąpię,
Wrzaśnie: "A to co za spółka?
Kuku-ryku? Kuku-ryku?
Nie pozwalam, rozbójniku!
Bierz, co chcesz, bo ja nie skąpię,
Ale kuku nie ustąpię.
Ryku - choć do jutra skrzecz!
Ale kuku - moja rzecz!"
Zakukała: kuku! kuku!
Na to dzięcioł: stuku! puku!
Czajka woła: czyjaś ty, czyjaś?
Byłaś gdzie? Piłaś co? Piłaś, to wyłaź!
Przepióreczka: chodź tu! Pójdź tu!
Masz co? daj mi! rzuć tu! rzuć tu!
Ryku - choć do jutra skrzecz!
Ale kuku - moja rzecz!"
Zakukała: kuku! kuku!
Na to dzięcioł: stuku! puku!
Czajka woła: czyjaś ty, czyjaś?
Byłaś gdzie? Piłaś co? Piłaś, to wyłaź!
Przepióreczka: chodź tu! Pójdź tu!
Masz co? daj mi! rzuć tu! rzuć tu!
I od razu wszystkie ptaki
W szczebiot, w świegot, w zgiełk - o taki:
"Daj tu! Rzuć tu! Co masz? Wiórek?
Piórko? Ziarnko? Korek? Sznurek?
Pójdź tu, rzuć tu! Ja ćwierć i ty ćwierć!
Lepię gniazdko, przylep to, przytwierdź!
Widzisz go! Nie dam ci! Moje! Czyje?
Gniazdko ci wiję, wiję, wiję!
Nie dasz mi? Takiś ty? Wstydź się, wstydź się!"
I wszystkie ptaki zaczęły bić się.
Przyfrunęła ptasia milicja
I tak się skończyła ta leśna audycja.
W szczebiot, w świegot, w zgiełk - o taki:
"Daj tu! Rzuć tu! Co masz? Wiórek?
Piórko? Ziarnko? Korek? Sznurek?
Pójdź tu, rzuć tu! Ja ćwierć i ty ćwierć!
Lepię gniazdko, przylep to, przytwierdź!
Widzisz go! Nie dam ci! Moje! Czyje?
Gniazdko ci wiję, wiję, wiję!
Nie dasz mi? Takiś ty? Wstydź się, wstydź się!"
I wszystkie ptaki zaczęły bić się.
Przyfrunęła ptasia milicja
I tak się skończyła ta leśna audycja.
