
Ostatnie wydarzenia w Gdańsku z konsumentami, oczywiście uczciwymi, którzy wykorzystali błędnie działający bankomat do kradzieży pieniędzy tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że jeśli człowiek będzie mógł ukraść (lub nie płacić) to tak właśnie zrobi. Już wyjaśniam jak to się stało, że pewnej pięknej nocy pokusie złodziejstwa w białych rękawiczkach uległa grupa „uczciwych konsumentów”.
REKLAMA
Po moim ostatnim wpisie zauważyłem, że część czytelników nie podziela mojego binarnego poglądu na temat ludzkiej uczciwości. Bardzo wygodne dla wielu jest usprawiedliwianie swojego nagannego i nieuczciwe działania. Pojawiły się zarzuty o umoralnianiu i próby zepchnięcia kwestii uczciwości na poziom duchowy - w końcu nieoddawanie to nie przestępstwo więc jest dozwolone, prawda? To, że Polacy są narodem kombinatorów, którzy cynicznie i bez żadnych skrupułów wykorzystają każdą okazję by naciągnąć instytucje finansową od którego pożyczyli pieniądze jest dla mnie oczywiste i szerzej pisałem o tym w moim ostatnim wpisie?
Gazeta.pl opowiada historię bankomatu PKO BP w Gdańsku Wrzeszczu, który w nocy z minionej soboty na niedzielę miał awarię, w wyniku której wypłacał dwa razy więcej środków. Przykładowo za każde pobrane 50zł, bankomat wypłacał 100zł, ale stan konta pomniejszał się tylko o 50zł. Wiadomo, że dobre wiadomości szybko się rozchodzą więć szybko przed bankomatem pojawiła się kolejka chętnych na łatwy szmal. Ludzi przybywało. Czy to dojeżdżających z weekendowych imprez, albo obudzonych przez tych, którzy już skorzystali z "życiowej okazji" by nachapać się ekstra kasy. Według relacji Gazeta.pl, niektórzy po pobraniu całego swojego limitu przed północą wracali po północy by napchać kieszeń dodatkowymi banknotami.
Jak podaje Gazeta.pl:
Rzeczywiście, dziś dostaliśmy informację od jednego z klientów, który przyszedł do banku zwrócić pieniądze. Zgłosił nam, że bankomat nie działał poprawnie - potwierdza Leonarda Balejko, kierownik działu obsługi klienta z banku PKO BP we Wrzeszczu. - Przy urządzeniu są kamery monitoringu. Każda dokonana transakcja została zapisana. Teraz bank będzie dochodził zwrotów dodatkowo wypłacanych sum. Nasze serwisy już zostały powiadomione i pracują w tym kierunku. Wszyscy klienci, którzy faktycznie dostali więcej pieniędzy, proszeni są o zwrot nadwyżki - mówi przedstawicielka banku.
Rzeczywiście, dziś dostaliśmy informację od jednego z klientów, który przyszedł do banku zwrócić pieniądze. Zgłosił nam, że bankomat nie działał poprawnie - potwierdza Leonarda Balejko, kierownik działu obsługi klienta z banku PKO BP we Wrzeszczu. - Przy urządzeniu są kamery monitoringu. Każda dokonana transakcja została zapisana. Teraz bank będzie dochodził zwrotów dodatkowo wypłacanych sum. Nasze serwisy już zostały powiadomione i pracują w tym kierunku. Wszyscy klienci, którzy faktycznie dostali więcej pieniędzy, proszeni są o zwrot nadwyżki - mówi przedstawicielka banku.
a także:
- Bank musi udowodnić, że konkretny człowiek świadomie pobrał te pieniądze podwójnie. W mojej ocenie szanse na odzyskanie gotówki są iluzoryczne - powiedział nam znany gdański adwokat Roman Nowosielski. - Po pierwsze dlatego, że klient może odmówić odpowiedzi na pytanie, czy otrzymał kwotę dwa razy większą. Wówczas nie ma dowodu, mamy do czynienia tylko z domniemaniem faktycznym. Inny natomiast może nie pamiętać, jaką kwotę wydał mu bankomat lub że włożył pieniądze do kieszeni, wcale ich nie licząc, a w której miał też inną gotówkę, którą dodatkowo dawno wydał. Wątpię, by kamery monitoringu pokazały, ile banknotów znajduje się w wypłaconym pliku. Bankowi będzie bardzo trudno odzyskać pieniądze.
W jaki sposób ta sytuacja była w ogóle możliwa? Niebezpiecznik.pl wyklucza możliwość wadliwego oprogramowania i bardziej kieruje się w stronę błędu ludzkiego. Wskazuje tutaj albo pracownika banku, albo ochroniarza konwoju, który ładuje bankomat nowymi banknotami. Niebezpiecznik.pl twierdzi, że każdy bankomat ma swoje kasetki, wypełnione poszczególnymi nominałami i mogło dojść do pomyłki podczas zamieniania pustych, na pełne. Oficjalnego stanowiska wyjaśniające przyczyny awarii bankomatu PKO BP w tej sprawie brak. Jedyna informacja jest taka, że bankomat już działa poprawnie.
Mamy do czynienia z sytuacją, w której nieokreślona, ale duża, grupa konsumentów bez najmniejszych wyrzutów sumienia okradła bank w białych rękawiczkach. Co prawda bankomat zarejestrował kiedy i kto z niego korzystał, a także jakie kwoty chciał pobrać i jest również kamera dzięki której jest nagranie, że to faktycznie dany konsument wypłacał pieniądze. Problem polega jednak na tym, że jak wyjaśnia adwokat Roman Nowosielski gazecie.pl Bank musi zdać się tutaj na uczciwość konsumentów.
Wiadomo, że nie wszyscy kradli, część dostała więcej pieniędzy przez pomyłkę. Byli tacy co już się zgłosili do PKO BP i zwrócili nadwyżkę, będą też tacy, którzy zrobią to w ciągu najbliższych dni. Pozostanie wtedy ta ostatnia część, ktora ukradła i nie zamierza dobrowolno nic oddać, chociażby z tego powodu, że mieli pretensje do banku, że im naliczają zbyt duże opłaty lub kary za spóźnianie się z płaceniem rat kredytów i kart kredytowych.
"Sprawiedliwość musi być", więc sobie teraz odbili te "niesprawiedliwe" kary i wyrównali rachunki. Bank będzie musiał udowodnić, że dany konsument świadomo pobrał pieniądze podwójnie, ale jeśli sprytny oszust odmówi udzielenia odpowiedzi to szansę na odzyskanie pieniędzy spadają praktycznie do zera.
Czy to jednak znaczy, że Bank nie ma żadnej możliwości odzyskania pieniedzy? Wbrew temu co mówi cytowany adwokat istnieje teoria, że mimo wszystko będzie możliwość obciążenia tych oszustów, którzy będą się wypierać pobrania większej ilości gotówki. Jak twierdzi użytkownik xyzoo w komentarzu na gazeta.pl:
Spokojnie. Pan prawnik zna się na prawie ale nie na bankomatach. Jest tam niezależne urządzenie które zapisuje ile faktycznie pieniędzy zostało wydanych. Jeśli to urządzenie działało poprawnie to d... zbita. Przykład? W Kielcach kiedyś bankomat do każdej kwoty dodawał +50zł - konto zostawało obciążone prawidłowo ale bank dał sprawę do sądu i jako dowód pokazał właśnie zapiski z tego urządzenia. Wszyscy "sprytni" co dokonywali wypłat 10x po 50zł poprzegrywali. Więc nie długo cieszyli się zyskiem. Podejrzewam, że tu będzie podobnie. Złodzieja nie łatwo okraść :-)
Spokojnie. Pan prawnik zna się na prawie ale nie na bankomatach. Jest tam niezależne urządzenie które zapisuje ile faktycznie pieniędzy zostało wydanych. Jeśli to urządzenie działało poprawnie to d... zbita. Przykład? W Kielcach kiedyś bankomat do każdej kwoty dodawał +50zł - konto zostawało obciążone prawidłowo ale bank dał sprawę do sądu i jako dowód pokazał właśnie zapiski z tego urządzenia. Wszyscy "sprytni" co dokonywali wypłat 10x po 50zł poprzegrywali. Więc nie długo cieszyli się zyskiem. Podejrzewam, że tu będzie podobnie. Złodzieja nie łatwo okraść :-)
Można mieć krytyczną opinię wobec pracowników instytucji finansowych, którzy robiąc konsumentom pranie mózgu namawiają do zaciągnięcia pożyczek bez dokładnego przeczytania warunków umowy i regulaminów. Trzeba jednak pamiętać, że w Polsce nie ma obowiązku zaciągania pożyczek, a jeśli już ktoś się zdecyduje to podejmuje tę decyzję będąc zdrowym na umyśle i akceptuje własnoręcznym podpisem wszystkie warunki. Jeśli komuś się nie chce przeczytać, albo zamiast się upewnić co podpisuje wierzy obcemu sprzedawcy (którego przełożony sam srogo rozlicza z realizacji planu sprzedażowego) to ma później kłopoty z własnej głupoty i na własne życzenie.
Jeśli więc ktoś najpierw zgadza się na warunki, a potem ma pretensje, że "nie wiedział bo nie przeczytał" i na tej podstawie twierdzi, że dana instytucja finansowa jest "złodziejska" to trudno z taką argumentacją prowadzić jakąkolwiek polemikę. Jak już jednak pisałem - każdy powód by nie płacić jest dobry, a nie ma nic lepszego niż ten "zły bank" co ciemięzy przeciętnego, boguducha "winnego" Kowalskiego.
Usprawiedliwień złodziejstwa jest wiele, jak pisze w swoim komentarzu Janek:
ja też bym nie oddał ,bankowi ? nigdy! bank powinien zarabiać na obrocie moimi pieniędzmi i oprocentowaniu kredytów a nie na:opłata za rozpatrzenie wniosku,prowizja,ubezpieczenie,opłata manipulacjna ,opłata za prowadzenie konra ,opłata za karte do konta to też jest złodziejstwo.
Właściwie argument o "złodziejskich opłatach" można zastosować zawsze, do każdej wierzytelnośći i w każdej sytuacji. Czy jest różnica między należnością jaką należy oddać w wyniku błędnego wydania pieniędzy przez wyżej opisany bankomat, a tym, że nie spłaca się długu wierzycielowi mimo, że Sąd wydał Nakaz Zapłaty na dłużnika? Żadna. Każdy powód by nie płacić uczciwie jest dobry.
Docieramy zatem do poruszonej przeze mnie w poprzednich wpisach kwestii uczciwości, która w binarny sposób przekłada się na wartości jakie każdy człowiek wynosi z domu, w którym się wychował. Jeśli jesteśmy uczciwi to tak jak część opisanych wyżej Konsumentów oddamy pieniędze. Jeśli nie jesteśmy uczciwi to już sami w głowie sobie znajdziemy usprawiedliwienie naszego złodziejstwa. Nawet nie chodzi o to, że Ci Konsumenci ukradli te pieniądze po to, aby spłacić swoje długi. Bezpiecznym założeniem jest, że nawet jeśli część z nich nie oddaje wierzycielom swoich długów to ten łatwy szmal z całą pewności nie będzie przeznaczony na ich spłatę. Zadłużeni znajdą wiele przyjemniejszych pomysłów jak te pieniądze wydać aby było im milej i przyjemniej. I jestem przekonany, że nie będą mieć z tym żadnego problemu.
Dlaczego? Chociażby dlatego, że "bank jest bogaty i nie zbiednieje od tych kilku stówek". Być może. Możliwe też, że te pieniędze były ubezpieczone i Bank je odzyska od ubezpieczyciela. A może po prostu w wyniku wewnętrznego śledztwa ustali winnego lub winnych i ich obciąży koniecznością wyrównaniu różnicy z całej tej nocy. Tylko co to przeciętnego złodzieja obchodzi? W kieszeni ma kilkaset złotych, albo kilka tysięcy. To nie on będzie musiał je oddać, niech się martwi frajer odpowiedzialny za popełnienie błędu.
Właśnie z takim podejściem do życia w społeczeństwie się kategorycznie nie zgadzam. Nie trzeba być dłużnikiem, żeby w momencie gdy nadarzy się okazja do kradzieży wycenić swoją uczciwość na te kilka stów czy tysięcy. Jak człowiek nie jest uczciwy to ulegnie pokusie. A później po przekroczeniu tej subtelnej granicy będzie już łatwiej z naciąganiem, oszukiwaniem i kłamaniem. Także bieżących lub przyszłych wierzycieli.
Ostro?
Na chwilę publikacji tego wpisu przy artykule w Gazeta.pl jest ankieta, w której czytelnicy mogą odpowiedzieć na pytanie: Jak zachował(a)byś się w podobnej sytuacji?
26% ankietowanych odpowiedziało: Zwrócił(a)bym pieniądze do banku (8459 głosów)
[b]16% ankietowanych odpowiedziało: Nie wiem (5245głosów)
58% ankietowanych odpowiedziało: Nie oddał(a)bym pieniędzy (18300 głosów).
Na chwilę publikacji tego wpisu przy artykule w Gazeta.pl jest ankieta, w której czytelnicy mogą odpowiedzieć na pytanie: Jak zachował(a)byś się w podobnej sytuacji?
26% ankietowanych odpowiedziało: Zwrócił(a)bym pieniądze do banku (8459 głosów)
[b]16% ankietowanych odpowiedziało: Nie wiem (5245głosów)
58% ankietowanych odpowiedziało: Nie oddał(a)bym pieniędzy (18300 głosów).
Wyniki pokazują dobitnie, że tylko 26% ankietowanych zdecydowanie odpowiedziało się za jedyną odpowiedzią świadczącą o uczciwości ankietowanego. A i tak jestem przekonany, że gdyby faktycznie te 26% ankietowanych dostała taki bonus z bankomatu to nie wszyscy oni by postąpili tak szlachetnie jak to deklarują. Ostatecznie więc można założyć, że ilość uczciwych konsumentów spadnie poniżej 26% ankietowych, a przy próbce 32004 głosów jest to już wynik oddający pewne realia i mentalność "uczciwych konsumentów".
Mamy więc ok 75% społeczeństwa, które, gdy nadarzy się okazja to bez wahania skorzysta z okazji by pójść na skróty lub po prostu oszukać. Ta mroczna natura człowieka prędzej czy później złamie większość z nich, a to czy ktoś ulegnie pokusie nieuczciwości zaobserwować już można po jego dyscyplinie fiskalnej i zaangażowaniu w regulowanie swoich bieżących i zaległych zobowiązań. Jeśli ktoś wychodzi z założenia, że nie płacenie w terminie rat, nieoddawanie pożyczonych pieniędzy, czy niewypełnienie Sądowego Nakazu Zapłaty jest akceptowalne w środowisku jego najbliższej rodziny i znajomych to nie dość, że płacić nie będzie, a jeszcze wykorzysta każdą nadarzającą się okazję by doprowadzić do przedawnienie długu lub do bezskutecznej egzekucji komorniczej. I będzie po takim przedawnieniu najgłośniej wyzywał wierzyciela od złodziei, którzy wymagają aby spłacić przedawniony dług. Komiczne.
Trudno też nie zgodzić się z opinią, że przeciętny Kowalski usprawiedliwiając swoją własną nieuczciwość pomstuje na złodziei u władzy, ale gdy trafi się mu okazja to okaże się, że cała ta jego moralność nic nie jest warta i "wyrówna rachunki", nawet jeśli będzie musiał stać się typem człowieka, którym gardził i go wyzywał od najgorszych.
Tym bardziej bawią mnie opinie takie jak x_rexa, który komentując na gazeta.pl powyższy artykuł pisze:
Tu masz artykuł o identycznym zdarzeniu w cywilizowanej Wielkiej Brytanii. Jedyna różnica jest taka, że tam kolejki do bankomatu były znacznie większe i to, że bank uznał, że to ich błąd, klienci niczemu nie są winni i nie zamierza od nikogo dochodzić zwrotu pieniędzy (pewnie obawiając się złej prasy). Więc zanim zaczniesz powoływać się na etykę powiedź skąd taka różnica w zachowaniu banku?
Jest to bardzo popularne przekonanie. Nie jest istotne, że ukradziono pieniądze, tylko dlaczego zły i bogaty Bank zamierza wymagać od ludzi oddania tych pieniędzy zamiast przyznać się do błędy i z własnego złodziejskiego zysku wyrównać te straty? Czy to jest uczciwe? Byłoby, ale tylko wtedy jeśli Bank faktycznie zaprzestaje wzywania do zwrotu, a ci wszyscy oburzeni "niesprawiedliwością" dobrowolnie oddadzą te pieniądze. Wierzycie, że takie coś jest możliwe? Naiwne myślenie. Polak, gdy dowie się, że nie musi oddawać pieniędzy to ich dobrowolnie nie odda, a przynajmniej te 75% Polaków.
W końcu jak dług przedawniony lub postępowanie komornicze jest umorzone to "normalnym zachowaniem", zgodnym z oczekiwaniami społecznymi, jest przestać płacić. Niech się wierzyciel martwi, który okazał się leszczem bo nie potrafił doprowadzić by dłużnik oddał pieniądze, bądź się wystraszył gdy ten nakłamał Policji, że jest nękany (oczywiście fakt ważnego Sądowego nakazu zapłaty na dłużnika nie ma w jego opinii żadnego uzasadnienia i nie warunkuje podejmowanych czynności) i zastraszany (tak bardzo się boi, że mimo wszystko nie płaci), a przy okazji jeszcze napisał pismo do UOKiK o GIODO bo przecież nie ma nic lepszego niż zainteresowanie tych instytucji bo a nóż widelec „uczciwie wymuszę” sobie wtedy na wierzycielach jeszcze kilka tygodni niepłacenia.
Dłużnicze sztuczki by oszukać wierzyciela i zrobić w balona zarówno Sąd wydający Nakaz Zapłaty, jak i samego Komornika to temat na zupełnie inny wpis. Doktor House przez 8 lat uczył nas wszystkich, że „wszyscy kłamią”, a widząc opisane wydarzenie w Gdańsku, oraz te smutne wyniki ankiety trudno mi dać się przekonać o „uczciwych konsumentach, którzy wpadają w długi z przyczyn obiektywnych”. Każda wymówka by usprawiedliwić swoją nieuczciwość czy kradzież jest przecież dobra, jeśli sami uwierzymy we własne kłamstwa.
A teraz szczerze. Jak Ty zachował(a)byś się w podobnej sytuacji?
