Warto pamiętać o 4 czerwca 1989 roku. I traktować to święto - jak radosne święto wolności. Kto mógł przewidzieć w końcówce lat 80., nawet po strajkach młodej fali Solidarności wiosną i latem 1988 roku, że półtora roku od tych wydarzeń - pierwszy niezależny premier będzie rządził w tej części Europy. Ani Wałęsa, ani Mazowiecki zupełnie nie liczyli, że te - poruszone determinacją Solidarności lat 80. oraz dobrym geopolitycznym zbiegiem okoliczności wypracowanym m.in.przez Jana Pawła II, Reagana, Thatcher i w jakimś sensie Gorbaczowa - kamienie milowe Historii staną się lawiną Wielkiej Zmiany. Przecież Okrągły Stół był ryzykownym eksperymentem politycznym. Przecież wybory 4 czerwca były limitowane. Przecież wojska sowieckie, które były straszakiem w 1956, 1970, 1981 - cały czas stacjonowały w Polsce.
3 czerwca 2016
