Warszawa wyda 120 milionów złotych na przebudowę lewego brzegu Wisły. Będą fontanny i bajery. Proponuję dopisać w tym projekcie ścieżkę dla biegaczy. Kosztowałaby 100-200 tys. zł ale widok biegających blisko centrum ludzi byłby o wiele więcej wart.
REKLAMA
Widok biegnących wczesnym rankiem lub późnym popołudniem ludzi już nikogo nie zaskakuje. Sam biegam regularnie od trzech lat (po 12 km trzy razy w tygodniu) i pamietam, że jeszcze trzy lata temu spotkanie kogoś na trasie nie
było taką normą jak teraz. Cały czas jednak biegających jest na tyle
mało, że z innymi biegającymi pozdrawiamy się machnięciem ręki. W Niemczech byłoby to nie do pomyślenia - musiałbym biec z podniesioną ręką.
było taką normą jak teraz. Cały czas jednak biegających jest na tyle
mało, że z innymi biegającymi pozdrawiamy się machnięciem ręki. W Niemczech byłoby to nie do pomyślenia - musiałbym biec z podniesioną ręką.
Na zachodzie to norma, u nas często coś postrzegane jako kaprys. A przecież
w pewnym wieku nie sposób bez ruchu utrzymać normalnej wagi nie stosując drastycznej diety.
Poza tym więcej biegających, to mniej otyłych. Mniej otyłych oznacza zdrowsze społeczeństwo, mniej chorób i niższe wydatki na służbę zdrowia. Zdrowy tryb życia jest w interesie społeczeństwa, naszego kraju.
Władze Warszawy z resztą zauważyły tę sprawę i wybudowały 8-kilometrową ścieżkę wzłuż prawego brzegu Wisły. Ścieżka okazała się hitem a jej pomysłodawca (pełnomocnik ds Wisły) został wyróżniony w corocznym konkursie Gazety Wyborczej. Warto też zwrócić uwagę, że jej budowa kosztowała zaledwie 120 tysięcy złotych.
Warto rozwinąć ten projekt. Trzeba zainstalować na ścieżce latarnie po to by można było tam biegać późną porą. Przydałby się też mostek nad kanałkiem przy Porcie Praskim (o ile możliwa jest tam jego budowa).
Przede wszystkim jednak należy przerzucić ścieżkę na lewą stronę Wisły. Wtedy dopiero zyskalibyśmy efekt propagandowy biegaczy. W zalesionej ścieżce po prawej stronie rzeki ledwo ich widać. Bliżej centrum byliby powszechnie widoczni a nic tak nie promuje sportu jak widok uprawiających go ludzi. Łącząc obydwie ścieżki stworzylibyśmy też długi na paręnaście kilometrów ring dla biegaczy.
Myślę, że miasto bez problemu może znaleźć na ten cel pieniądze. W planach jest przebudowa lewego brzegu Wisły za 120 milionów złotych. Projekty są gotowe ale może nie byłoby wielkim problem dopisanie od nich ściezki dla biegaczy. Czym przy tak ogrmnych wydatkach jest 100-200 tys, złotych, które kosztowałaby ta zmiana?
Przebudowujemy za grube miliony brzeg Wisły bo chcemy uatrakcyjnić naszą stolicę, sprzedać ją turystom. Myślę, że nic nie "sprzedałoby" naszego miasta i kraju lepiej niż widok ludzi biegajacych ścieżką wybudowaną specjalnie do biegania. Bo przecież wodotryskami wrażenia na nikim nei zrobimy. Dubaju nie pokonamy.
