Nic tak nie ożywia akcji jak trup. Powiedzenie znane od czasów Fritza Langa, jest w naszych mediach niezwykle popularne. Szczególnie w ostatnich dniach, z okazji przeprowadzanych ekshumacji niektórych ofiar katastrofy smoleńskiej. Zastanawiam się, jak daleko zajdą polskie media pokazując ludzkie tragedie.
REKLAMA
Ekshumacja. Wielokrotnie pytano mnie, czy będę się jej domagał, czy rzeczywiście jestem pewien, że w trumnie przywiezionej z Moskwy znajdują się zwłoki mej Żony. Jestem tego pewien, choć rozumiem te rodziny, które mają jakieś wątpliwości. Tylko ci, którzy byli w Moskwie podczas identyfikacji zwłok ofiar katastrofy, wiedzą jak bardzo te zwłoki były zmasakrowane, jak trudno było – przepraszam za wyrażenie – je skompletować. Opowiadał mi jeden z pielęgniarzy rosyjskich, że długo poszukiwano głowy pani prezydentowej, podobnie jak rąk i nóg innych ofiar. Brutalnie pan pielęgniarz mówił: nie wiem czyj to mózg, nie wiem czyja to wątroba…
Ale, jak wiadomo, zaszła pomyłka, zwłoki jednej z ofiar włożono do trumny z nazwiskiem innej ofiary. Okrutna pomyłka, nie powinna się zdarzyć, ale proszę pamiętać, że trzeba było, w krótkim czasie, zidentyfikować prawie 100 osób. A szukający sensacji członkowie pewnej partii bez przerwy krzyczeli: dlaczego tak wolno pracujecie…
I przyszły przykre rezultaty. Jednym z krzykaczy był pan poseł Antoni Macierewicz, którego dwuznaczna rola woła o pomstę do nieba. Proszę sobie wyobrazić, że w chwili tragedii był w Katyniu, oddalonym od Smoleńska zaledwie o 16 kilometrów. I co zrobił pan poseł dowiedziawszy się o tragedii?
Zamiast udać się na miejsce katastrofy, pomagać w ratowaniu ofiar ( z początku nie było przecież wiadomo, że wszyscy zginęli), pan poseł udał się do…Warszawy. Nie pofatygował się do Smoleńska nawet na minutę. Czy tak postępuje normalny człowiek?
A dziś demonstruje na cmentarzu. Oskarża prezydenta, oskarża rząd. Wykorzystuje cmentarz, który powinien być oazą modlitwy, ciszy, spokoju, kontemplacji - do rozróbki politycznej. Żadnej świętości, żadnego szacunku dla zmarłych.
Telewizja pokazała także uśmiechniętą twarz pani Anny Fotygi. Awantura cmentarna się udała. Chciałam pełnić wartę honorową - mówi była pani minister. Bez znicza, bez kwiatka , bez łez, ale z uśmiechem na twarzy. Toż to profanacja, toż to żerowanie na tragedii smoleńskiej.
W jej wyjaśnianiu popełniono zapewne wiele błędów, trzeba je wyjaśnić, ale nie na cmentarzu, nie w kościele. Poszukiwanie prawdy trwa, nie sadzę, abyśmy ja w pełni poznali, ale podczas tego poznawania zachowajmy odrobinę przyzwoitości dla zmarłych. Nie mówiąc o szacunku dla siebie.
