Kolejne ekshumacje, kolejne dramaty rodzin i bliskich. Kolejne potwierdzenie zbędnego pośpiechu podczas identyfikacji zwłok i wynikającego z tego chaosu.
REKLAMA
Ale… może by wykorzystać te ekshumacje do zbożnego celu: poszukania śladów materiałów wybuchowych na ekshumowanych ciałach. Bo jeśli był zamach, to i ślady powinny być.
A na marginesie: zastanawia mnie niezwykle ostra wypowiedź prof. Brzezińskiego. Dlaczego teraz, dlaczego właśnie on? Samodzielnie, czy z czyjejś inspiracji? A może udostępniono mu właśnie nagranie amerykańskich służb wywiadowczych przypuszczalnej rozmowy dwu braci? Że nie ma takiego nagrania? Ależ musi być, proszę spojrzeć na niebo i na latające satelity. Waszyngton nie przyzna się – co oczywiście – do podsłuchiwania – ale od czego pomysłowość?
Pospekulujmy za Amerykanów: kiedy przyjdzie na to pora, jakiś „myśliwy” z Alaski, wielbiciel porozumiewania się drogą radiową,. przypomni sobie, że w pierwszej dekadzie kwietnia 2010 r. wysłuchał i nagrał jakąś dziwną rozmowę, prowadzoną w jakimś dziwnym języku. Dopiero teraz skojarzył ją ze smoleńską katastrofą. Nagranie przesyła do Waszyngtonu, ale jednocześnie porozumiewa się ze swym radiowym kolega np. na Kamczatce. I okazuje się, że ów rosyjski myśliwy także ma to nagranie. (nie wątpię, że rosyjskie służby – także) .
Fantazjuję, pod wpływem literatury sensacyjnej, ale moje sensacje nie są przecież gorsze od maciarewiczowskich. A więc czekajmy na enuncjacje „myśliwych”. Założę się, że się doczekamy.
A skoro mowa o myśliwych: najwyższy czas podsunąć im niezły trop: Skoro w samolocie nastąpił wybuch a nawet dwa, to kto wniósł bomby do samolotu? Kogo BOR sprawdzało przed wejściem do samolotu? Kogo nie? Kto chciał popełnić zbrodnię, kto samobójstwo? Kto się spóźnił, a kto nie? Czy było możliwe, aby do bagażu spóźnialskich, ktoś podłożył bomby? Kto pakował bagaże podróżnych?
Warto podsuwać komisji pana posła kolejne pomysły mające na celu przedłużanie badania tragedii. Im bardziej śmieszne, im bardziej bzdurne tym poważniejsze miny można stroić. Bo przecież, jak powiedział pisowski klasyk, głupi naród to kupi…
