REKLAMA
Praktycznie w każdym tygodniu media przekazują jakieś nowe odkrycie popowej wersji psychologii zmieszanej z rozrywkową wersją neurobiologii. Dowiadujemy się na przykład, że miłość to wydzielanie oksytocyny i w związku z tym, że podczas przytulania oksytocyny wydziela się więcej, przytulanie pozytywnie koreluje z miłością.
Chcesz się zakochać, to się przytulaj. Oksytocyna się wydzieli i miłość jak w banku. W kolejnym tygodniu poznajemy prawdę o uczciwości. Otóż kiedy dzieje się coś nieuczciwego, ludziom uruchamia się grupa komórek mózgowych gdzieś w okolicy przyskroniowej. Ponieważ każdy ma tę okolicę, uczciwość jest rzeczą wrodzoną, nauczają amerykańscy naukowcy. A już w następnym tygodniu dowiadujemy się, czemu ludzie, którzy długo są ze sobą w związku nie słuchają się wzajemnie. Otóż dzieje się tak, bo ich mózgi uczą się ignorować głosy partnerów.
Na przykład kiedy żona mówi do męża „wyrzuć śmieci”, on nie słyszy, ponieważ, jak okazuje się dzięki pop-nauce, jego mózg nauczył się ignorowania jej głosu. Tego rodzaju wiadomości mają swoją nazwę a brzmi ona infotainment. To słowo, powstałe z połączenia „information” i „entertainment” oznacza dostarczanie rozrywki przez serwowanie czegoś, co wygląda na informację. Odbiorca czytając takie doniesienie uśmiecha się, może je podlinkować znajomym, żartobliwie skomentować, lub powiedzieć coś w rodzaju „a to całkiem jak u nas” i za chwilę o tym zapomina.
Czemu mąż po latach związku nie zwraca uwagi na to, o co żona go prosi? Odpowiedzią ma być mózg. To nie mąż nie zwraca uwagi, tylko mózg jej nie zwraca.
Dawniej moglibyśmy powiedzieć, że mąż wyemigrował we własny świat wewnętrzny i żonę traktuje jak konieczny element codziennej rzeczywistości. Ona mówi zawsze to samo, jego to ostatecznie niewiele obchodzi, więc kiedy ona wypowiada swoje „wyrzuć śmieci”, on nadal jest mentalnie w internetowym komentarzu do kolejnej rozgrywki między dwiema politycznymi partiami, albo całkiem już bezpośrednio klika w bitwę czołgów.
Ją traktuje jak radio, co gra ale go się nie słucha, bo dobrze wie, co ona kiedy powie. Zna to na pamięć. A ona czuje, że tak jest, więc wkurza się o to i im bardziej on tych śmieci nie wyrzuca kwitując rzecz swoim „aha..tak zaraz”, tym bardziej ona się czuje, jakby jej nie było. Jeszcze się broni wyobrażając sobie, że on tak robi, by ona te śmieci wywaliła za niego. Taka myśl oznaczałaby, że on ma jednak co do niej jakiś plan. Można więc o to się wkurzać, ale to zawsze lepsze, niż traumatyczna prawda, że on nawet tego w głowie nie ma. Żaden plan, że ona ma to zrobić za niego w jego głowie nie istnieje.
Istnieje tam tylko to, o czym on akurat myśli, a o tych śmieciach i o tym co ona mówi on po prostu nie myśli w ogóle. To przykra prawda. Mężczyźni mieszkający samotnie zmieniają pościel średnio trzy razy do roku, o czym wiemy też z infotainmentu.
Długo można by o tym w ten sposób rozmawiać, zastanawiać się, czy tak jest, czy może całkiem inaczej, choćby dlatego, że może on jednak przynajmniej podświadomie ma co do niej ten plan, że ona coś zrobi za niego? Może potrzebuje takiej opiekunki? Czyli czegoś jednak od niej potrzebuje..?
Dałoby się na pewno wiele tu jeszcze powiedzieć i długo spierać się o to. Kłopot w tym, że kiedy rozmawiamy w ten sposób, to jesteśmy chcąc nie chcąc w sferze humanistyki. Rozmawiamy o osobach i o ich mniej lub bardziej świadomych motywach. To ludzkie, więc zawsze trochę niepewne. Nie da się nic tu powiedzieć takiego, czego ktoś inny nie mógłby zakwestionować, do czego nie można by czegoś jeszcze dodać, albo całkiem rozumowanie odwrócić.
W humanistyce tak właśnie jest i kiedy chcielibyśmy badać ignorowanie prośby żony przez męża za pomocą takich humanistycznych metod, to wynik takiego badania nie gwarantuje władzy. Jest niekonkretny i niepewny jak cała humanistyka. Albo ludzkie życie.
Co innego mózg. Mózg jest konkretny. Można go zmierzyć, zważyć, przekroić i policzyć połączenia. Cokolwiek powiemy o mózgu zbadanym w ten sposób, jest pewne, jak nauka o przedmiotach fizycznych, albo jak ludzka śmierć.
Jeśli mówimy o mężczyźnie ignorującym kobiecą prośbę, to o wynikach naszych psychologicznych rozważań nie bardzo da się donieść publiczności w formie infotainmentowej notki. Jeśli jednak mówimy o mózgu, sformułowanie krótkiej notatki prasowej, która wygląda jak realna, wyjaśniająca coś wiedza jest bardzo proste. Łatwo więc usunąć właściciela mózgu z pola widzenia.
Nie my się zakochujemy, tylko nasza oksytocyna się wydziela. Nie my się oburzamy, że ktoś oszukuje w kartach, tylko nasz obszar przyskroniowy się oburza. Nie my ignorujemy żonę, tylko nasz mózg ignoruje głos żony. A czy żona mówi? Czy żona widzi, że trzeba wynieść śmieci, czy też może to mózg żony rejestruje fakt, że są nie wyniesione?
Jeśli tylko mózg i to mózg produkuje żądanie wyniesienia wiadra poruszając szczęką i modulując wydychanie powietrza z płuc w taki sposób, że to przechodzi w formę głosu, to żona znika, a wraz z nią znika sens wypowiadanych przez nią słów. Nie ma mówiącego, to i nie ma słuchającego. Trudno się dziwić, że w takim świecie tyle osób czuje się niedostrzeganych.