O autorze
Wrocławianin, student politechniki, bywalec sudeckich szlaków, kibic. Swoją karierę sportową rozpoczął w wieku 10 lat, zaś zakończył mając lat 12. Polski sport nie stracił jednak wiele, gdyż co to byłby za bramkarz piłki ręcznej co ledwo na jeden i trzy ćwierci metra od ziemi odstaje. Pozostało więc obcowanie z wielkim sportem z boku. Patrzenie i opisywanie.
Współpracownik serwisu PubSport.pl.

Tokio 2020

Międzynarodowy Komitet Olimpijski wybrał bezpieczeństwo i stabilność. Po nieklasycznych wyborach Soczi, Rio de Janeiro i PyeongChang przyszedł czas na pewniaka. W stolicy Japonii na pewno wszystko się uda. Wybór ten może za to wydawać się mało ekscytującym. Ale przed igrzyskami w Londynie też obawiano się o atmosferę - Brytyjczycy stanęli jednak na wysokości zadania.



Największym, a może raczej najgłośniejszym, minusem tokijskiej kandydatury miało być zagrożenie związane z awarią reaktora w Fukushimie przed dwoma laty podsycone informacjami sprzed kilkunastu dni o najwyższym od czasu katastrofy poziomem skażenia wód wokół owej elektrowni. Oddalonej od Tokio o około 250 kilometrów. W samej stolicy Japonii parametry powietrza i wody są, jak twierdzą Japończycy, takie jak w Paryżu, Londynie, czy Nowym Jorku. Pytanie o Fukushimę padło też po prezentacji Tokio, która miała miejsce w dniu głosowania. Premier Shinzo Abe precyzyjnie, posługując się liczbami wyjaśnił jakie jest zagrożenie. Czyli, że go nie ma. I dodał ckliwą historyjkę o chłopcu, którego spotkał w strefie zagrożonej. Dostał jedne z głośniejszych braw podczas całego dnia i sporo pozytywnych ocen od członków MKOlu wyrażonych w późniejszym wywiadach.


Z resztą japońska prezentacja najmocniej grała emocjami. Słowo "grała" jest tu niestety godne podkreślenia, choć ciężko ocenić zachowania japońskim mówców nie będąc obytym z ich kulturą i obyczajami. Niemniej jednak dziwne było, że kartą dotarcia do serc członków MKOlu nie zagrał Stambuł. Aczkolwiek fakt, że kandydują nieomal bez przerwy od kilkunastu lat, a mają postawionych 11 obiektów, z czego 6 wymaga gruntownej przebudowy także nie pomaga. PyeongChang kandydując po raz trzeci pokazywało, że 8 lat wcześniej były makiety, a teraz oprowadzali wizytatorów po gotowych obiektach. I na tym chyba polega sens powtarzania prób.


Igrzyska wracają do Tokio po 56 latach. Do Japonii po 22. Do Azji po 2. Ostatnia z tych liczb jest najbardziej znacząca. Ostatnio Azja dostawała igrzyska w cyklu 10-letnim (azjatyckie ósemki- '88, '98, '08, '18). Teraz mamy błyskawiczny powrót na ten kontynent. Czy raczej rynek. Dość nietypowym zagraniem w historii prezentacji miast było pokazanie dwóch plansz pełnych log japońskich marek zaangażowanych w projekt (w tym niemało rozpoznawalnych na całym świecie), ale myślę że dobrym. Przecież nikt już nawet nie próbuje zaprzeczać jak ważna dla ruchu olimpijskiego jest współpraca z biznesem.


Azja ma jednak jeden zasadniczy problem. Państwa zdolne do organizacji IO to Japonia, Chiny i Korea Południowa. Koniec listy. Takie pomysły jak Tajlandia, czy Indie są raczej kwestią kilku dekad wprzód. Jest Bliski Wschód, ale MKOl sprawia wrażenie posiadania mocniejszego dystansu do tamtejszych pomysłów aniżeli inne federacja z FIFA na czela. No i jest jeszcze jedna opcja. Zimowe igrzyska w Ałmatach - Kazachowie złożyli już wstępna deklarację co do startu w walce o ZIO 2022. I zważywszy na niedawne Zimowe Igrzyska Azjatyckie i przyszłą Zimową Uniwersjadę trzeba zauważyć, że jest to kandydatura z gotową infrastrukturą i niemałym kawałkiem doświadczenia. I to może być azjatycka melodia przyszłości. Choć wobec dwóch z rzędu igrzysk w Azji, nawet jeśli Kazachstanowi do Dalekiego Wshodu daleko szansa na rok 2022 spadają. Z resztą i marki sportowej jeszcze temu krajowi brakuje.

Ten wynik otwiera też burzę dyskusji co do roku 2024 (jeszcze nigdy Europa nie miała ponad 12-letniej przerwy od LIO, ale jeśli pojawi się wyczekiwana przez cały świat aplikacja z Durbanu i szansa na IO w Afryce...), ale dziś najważniejsze jest Tokio. Igrzyska z sercem na wybrzeżu Zatoki Tokijskiej. Z mnóstwem gadżetów i elektroniki mających pomagać sportowcom i kibicom. Z odświeżonymi obiektami pamiętającymi igrzyska '64 i nowoczesnymi z fantastycznym stadionem zaprojektowanym przez Zahę Hadid na czele, który będzie gościł ceremonie otwarcia i zamknięcia. Ze startem wyścigu kolarskiego w ogrodach Pałacu Cesarskiego. I z Japończykami, którzy zrobią wszystko, by dobrze wspominać wizytę u nich.