Opisana przez Arthura Laffera zależność, zgodnie z którą podnoszenie podatków, akcyzy i tym podobnych danin, powoduje – po przekroczeniu optymalnego progu – zmniejszenie dochodów budżetowych zamiast ich zwiększenia – także w Polsce wykazała swoją prawdziwość, gdy podwyżka akcyzy na wyroby spirytusowe wprowadzona w 1999 roku przyczyniła się do spadku dochodów państwa z tego tytułu, a jej obniżenie w 2002 przyniosło wzrost dochodów.
REKLAMA
Wydawać by się mogło, że każdy minister finansów powinien wyciągnąć wnioski z tamtych doświadczeń. Okazuje się jednak, że Jacek Rostowski powiela błędy swoich poprzedników z końcówki lat 90. – tym razem obszarem eksperymentu potwierdzającego prawdziwość krzywej Laffera jest rynek tytoniu.
Jak podaje „Rzeczpospolita” (11.03.2013) przeprowadzony w l. 2009-2013 wzrost akcyzy spowodował wzrost ceny najtańszych papierosów z 8 zł do 11,40 zł z paczkę. W tym samym czasie nastąpił „spadek” (cudzysłów jak najbardziej na miejscu) sprzedaży papierosów z 63,1 mld sztuk do 52,1 mld sztuk. W ten sposób dochód z akcyzy (mimo a lepiej powiedzieć – za sprawa jej podniesienia) osiągnął w styczniu 2013 roku kwotę 1,22 mld zł wobec 1,48 mld w styczniu 2012 roku (spadek o ponad 17%).
Niektórzy przeciwnicy palenia zapewne temu przyklasną – oto systematycznie, rok po roku, spada liczba palących. Niestety radość ta jest przedwczesna – do liczby wypalonych gotowych papierosów trzeba doliczyć jeszcze 3 mld, które można było skręcić z legalnie sprzedanego tytoniu oraz ponad 6 mld dodatkowych papierosów z tytoniu nielegalnego, a na które wskazuje liczba sprzedanych bibułek. Po uwzględnieniu tych danych widać, że liczba wypalonych przez Polaków papierosów niestety w ciągu ostatnich 5 lat praktycznie się nie zmniejszyła. Spadły natomiast – za sprawą podnoszonej akcyzy – dochody budżetu państwa, gdyż coraz droższe legalne papierosy doprowadziły do tego, że coraz więcej palaczy sięga po nieopodatkowany tytoń nielegalny. Podobnie zresztą, jak 12-13 lat temu spora grupa konsumentów wódki zaczęła sięgać po alkohol z nielegalnych bimbrowni lub przemytu.
Czy naprawdę minister Jacek Rostowski sądził, że jak podniesie akcyzę na papierosy, to dochody z tej akcyzy będą wyższe? Jeśli w to wierzył, to jest bardzo kiepskim ekonomistą. Jeśli nie wierzył, to trzeba zapytać, czemu przeforsował tak niekorzystna dla budżetu państwa decyzję. Bo chyba nie po to, by pokazać, że Arthur Laffer miał rację. Bo to już wszyscy wiedzą.
