Gdy obejmowała władzę, Wielka Brytania była już tylko cieniem imperium. Analitycy przewidywali zejście kraju do drugiej ligi i długie lata ekonomicznej zapaści. W ciągu dekady Margaret Thatcher dokonała rewolucji stanowiącej podstawę dzisiejszej pozycji i dobrobytu Wielkiej Brytanii.
REKLAMA
W strasznym czasami, a niekiedy pięknym, ale zawsze burzliwym XX wieku mieliśmy kilku wielkich mężów stanu. Nie tylko polityków właśnie. Nie tylko ludzi, którzy sprawnie dochodzili do władzy i potrafili się przy niej utrzymać. Różnica polega na tym jak wielką kontrybucję wnieśli oni do życia swojego kraju a czasem nawet świata.
W tej kategorii „gigantów historii" mieszczą się postacie, bez których rzeczywistość „przed” i „po” nie była już nigdy taka sama. Często są to postacie wyraziste, kontrowersyjne, doceniane dopiero przez historię, czasem odchodzące z życia publicznego bez poparcia i popularności. Nie rzadko ich życie jest wymowna ilustracją biblijnego przesłania, iż „nikt nie jest prorokiem w swojej ojczyźnie i w swoim domu”
Do takich wielkich postaci XX wieku należą Churchill i de Gaulle, Jan Paweł II i Kohl, Gorbaczow i Wałęsa, Mandella i Regan. Do tej listy można dodać jeszcze kilka postaci. Ale z całą pewnością nie byłaby ona pełna bez Margaret Thatcher – największej damy w tym gronie.
Gdy obejmowała władzę, Wielka Brytania była już tylko cieniem imperium. Kolonie odzyskały niepodległość, długi pozostałe po II wojnie obciążały przez dekady gospodarkę, rozbudzone oczekiwania i postawy roszczeniowe rozsadzały rynek i zdolności konkurencyjne. Analitycy przewidywali zejście kraju do drugiej ligi i długie lata ekonomicznej zapaści. W ciągu dekady Margaret Thatcher dokonała rewolucji stanowiącej podstawę dzisiejszej pozycji i dobrobytu Wielkiej Brytanii. Oparła podstawy polityki na prostych wartościach jak wolny rynek i poszanowanie dla indywidualnej wolności. Odwoływała się do prostych cnót jak pracowitość i oszczędność. Odbudowała gospodarkę przywracając trwałość reguł i bezpieczeństwo inwestycji. Twardo, bezwzględnie i skutecznie poskromiła wszechwładzę liderów związków zawodowych. Prywatyzowała z powodzeniem wielkie molochy państwowe – dzięki temu przekształcały się one w firmy, które nie dość że nie były już kulą u nogi, to stawały się wzorem funkcjonowania w całej Europie. Margaret Thatcher nie akceptowała też zła, jakim był komunizm. Wytrwale prowadziła politykę wspierania wolności i walki z totalitaryzmem. Polska na tej drodze wiele jej zawdzięcza.
Po ponad dekadzie jej rządów Wielka Brytania, Europa i świat zmieniły się fundamentalnie. Ale gdy odchodziła z urzędu i polityki była wypalona, bez dawnego poparcia i opuszczona nawet przez własnych kolegów. Taką cenę płaci się czasem za wielką zmianę, której stała się motorem. Ale dzisiaj, gdy żegnamy Margaret Thatcher na zawsze, to cisną się na usta słowa: – Warto było. Gdy popatrzy się na dzisiejszą Brytanię, na jej zdolności przyciągania zdolnych i przedsiębiorczych ludzi, gdy porównuje się brytyjską gospodarkę z resztą kontynentu, to trzeba powiedzieć: – Warto było.
Nie ze wszystkim, co robią i myślą wielcy ludzie, zawsze można się zgodzić. U każdej z tych postaci możemy znaleźć coś, z czym polemizujemy. Ja też spierałbym się z eurosceptycyzmem Żelaznej Damy, ale jakie to dziś ma znaczenie. Życzyłbym nam wszystkim, abyśmy też w XXI wieku mieli polityków takiego formatu. Aby byli oni na tyle zdolni i odważni, by pozostawić po sobie wielkie zmiany i reformy, której wagę docenią być może dopiero następne pokolenia. Dla kart historii tylko tacy się liczą.
Żegnamy Cię dziś, Żelazna Damo, i kłaniamy się Twej odwadze i stanowczości w słusznej sprawie.
Żegnamy Cię dziś, Żelazna Damo, i kłaniamy się Twej odwadze i stanowczości w słusznej sprawie.
PS. Staliśmy w zimny wieczór na opustoszałym rynku warszawskiego Starego Miasta. Wymienialiśmy w kilka osób ostatnie uwagi po kolacji i spotkaniu, które przed chwilą zakończyliśmy w Bazyliszku. Był rok 1991. Premierem naszego kraju był stojący wśród nas Jan Krzysztof Bielecki. Obok Tusk – wtedy szef KLD, Lewandowski – minister, i ja – nowo wybrany sekretarz generalny. Na zaproszenie KLD odwiedzała nas w tych dniach niedawna jeszcze premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher. W kontakcie osobistym była niezwykle bezpośrednia i miła. W tym co do nas mówiła była za to pryncypialna i twarda. Byliśmy pod wielkim urokiem i jej osobiście, i tego liberalnego przesłania wielkiej zmiany, z którym się do nas zwracała. Byliśmy w kulminacji liberalnej rewolucji w Polsce –przemiany jeszcze trudniejszej, bo po dekadach komunizmu. Takiej prostej zachęty i rady, podbudowanej najtrwalszymi, fundamentalnymi i wolnościowymi zasadami, potrzebowali polscy liberałowie. Tego zimnego wieczora snuliśmy plany, co jeszcze w naszej Ojczyźnie zmienić trzeba i jak na tej drodze jej działalność będzie nam pomocą i wskazówką. Ciekawe czy wszyscy uczestnicy tej rozmowy, krótko po pożegnaniu Margaret Thatcher, pamiętają jej przesłanie.
