Otwórz zamrażarkę i zobacz, co tam marszałek Ewa Kopacz wrzuciła wiele miesięcy temu. Weź trochę od jednych, garstkę od drugich i szczyptę od trzecich, a upichcić z tego możesz całkiem świeżo wyglądającą inicjatywę polityczną. Wedle takiego przepisu zdaje się działać prezydent Komorowski, zgłaszając program polityki prorodzinnej, którego celem jest odwrócenie fatalnych wskaźników demograficznych.

REKLAMA
Pomysły prezydenckie można znaleźć we wcześniej zgłaszanych inicjatywach – niektóre były autorstwa PJN-u, inne PiS-u lub SLD. Ale żaden ze zgłaszanych przez tamte partie postulatów prorodzinnych nie miał szans na normalne sejmowe procedowanie – tak jak większość nie koalicyjnych inicjatyw lądowały one bowiem w sejmowej zamrażarce. Dziś sięgnął po nie prezydent Bronisław Komorowski, by przedstawić je jako własne.
Ale niezależnie od tego, czy pomysły te są mniej lub bardziej „podkradzione”, trzeba prezydenta Komorowskiego za jego inicjatywę pochwalić. Bo problem, którego inicjatywa dotyka jest niezwykle ważny. Program budowy mieszkań na wynajem za czynsz mniejszy niż rata kredytu, elastyczny czas pracy, powszechna dostępność miejsc w żłobkach i przedszkolach, korzystniejsze ulgi podatkowe z tytułu posiadania dzieci to rozwiązania, które – jeśli chcemy zapobiec demograficznej katastrofie –musimy wcielić jak najszybciej.
Inicjatywa prezydenta – zwłaszcza że dotyczy ważnego społecznie problemu – szczególnie korzystnie wygląda na tle coraz bardziej byle jakiego rządu i zajmującej się wyłącznie sobą rządzącej Platformy Obywatelskiej.