REKLAMA
Nie miałem planu zostania pierwszym przeciwnikiem Janusza Korwina Mikke. Dopiero kiedy przegrał ze mną debatę w Polsacie, gdzie krzyczał i zachęcał swoim występem do kpin jego wiernych pretorian, fala nienawiści zalała mój profil, fan page i teksty. Już kiedyś atakowały mnie radykalne środowiska gejowskie, ale przy młodych adeptach korwinizmu, ich ataki były jak muśnięcie wiatru przy huraganie. To było bezpośrednim impulsem, by podjąć otwartą walkę. Skąd moja decyzja? Po prostu nie widziałem, aby był inny chętny, by Pana JKM jednoznacznie przedstawić i obnażyć jego chorobliwe i niebezpieczne poglądy. Tajemnicą poliszynela jest to, że wielu polityków zwyczajnie boi się debat z JKM właśnie z powodu obrzydliwych komentarzy jego wyznawców. Ale to właśnie zaskakująco wysoka pozycja Korwina Mikke w sondażach poparcia spowodowała, że wielu z moich zwolenników poprosiło o interwencję.
Po wygranej z nim debacie, i komentarzach ocierających się o groźby, nie miałem nawet wyboru. Wczoraj dyskusją z wiceprezesem Adamem Dziamborem postawiłem kropkę nad i. Sądząc z Państwa komentarzy, ostatecznie pokazałem, że poglądy Kongresu Nowej Prawicy Polskiej są i niebezpieczne i nielogiczne. Żałuję tylko, że mimo mojej prośby wiceprezes Dziambor nie był w stanie wyjaśnić mi, za co dokładnie chce mnie jako przedstawiciela UE „wsadzić do więzienia”. To dobry przykład pustki jaka wyziera spod nienawistnych haseł i pohukiwań JKM. Podobnie jak przykładem jego wiarygodności były wypowiedzi o tym, że rzekomo ma dowody na to, że jak mówił Władimir Putin, „to Polacy szkolili ludzi z Majdanu”. Korwin ciągle odkładał moment ujawnienia dowodów potwierdzających ten oszczerczy zarzut kremlowskiej propagandy, aż... skończyła się kampania. O ile wiem, swoich dowodów nie przedstawił.
Siłą rzeczy zamiast rozmawiać głównie o naszych planach i sukcesach, trzeba było demaskować płyciznę i populizm, a w przypadku Korwina wielki potencjał do podjudzania agresywnych młokosów. Przeciw wszystkim i wszystkiemu. Cieszę się bardzo z tak dużego pozytywnego odzewu, z jakim spotkała się moja akcja demaskowania Korwina i wydarzenie na FB „Nie głosuję na Korwina”.
Nawet sondaże wskazują, ze Państwa aktywność przełożyła się na realny spadek notowań tej „nowej”partii. Jeśli zmobilizują się Państwo jeszcze raz, w poniedziałek będziemy mogli sobie pogratulować wysłania JKM na zieloną trawkę. I mam nadzieję, że po tej przegranej już się nie podniesie.
