
Naszym celem jest nie tylko samo członkostwo w pakcie fiskalnym, ale i prawo głosu, które byłoby przez jego członków uwzględniane. Jest cała masa wariantów formalnych, od których zależy to w jaki sposób taki głos możemy uzyskać. Teraz musimy poczekać na zakończenie negocjacji, żeby niczego przedwcześnie nie przesądzać.
REKLAMA
Premier, mówiąc dziś na szczycie UE: "nie wyrazimy akceptacji dla paktu, który zagraża wspólnocie", zaznacza, że Polska nie chce mieć sytuacji, w której pakt fiskalny będzie pierwszym formalnym krokiem do utworzenia de facto nowej instytucji poza Unią Europejską - byłaby to tak jakby Unia Europejska-bis.
W interesie całej Europy jest to, aby UE-bis nie powstała, dlatego w pełni rozumiem obawy premiera.
W interesie całej Europy jest to, aby UE-bis nie powstała, dlatego w pełni rozumiem obawy premiera.
Donald Tusk bardzo jasno określił, gdzie jest polskie non possumus. Leży ono tam, gdzie powstaje wspomniana nowa instytucja europejska, której celem jest wyodrębnienie się z Unii Europejskiej. Byłby to początek Europy dwóch prędkości.
Jeszcze nie wiadomo, jak skończą się negocjacje, ale jakiś kompromis na pewno zostanie wypracowany. Obecnie w Unii mamy dwa zupełnie skrajne stanowiska. Pierwsze, francuskie jest takie, żeby stworzyć wspomnianą UE-bis, której członkami byliby członkowie strefy euro. To dla Francuzów bardzo ważne, bo pozwoliłoby im odzyskać i wzmocnić europejską pozycję, która została rozmyta.
Z drugiej strony szali mamy stanowisko polskie, które reprezentuje interesy krajów, przystępujących do UE razem z nami, ale nie wchodzących jeszcze do strefy euro. Kraje te byłyby członkami paktu fiskalnego z prawem głosu, który w niedalekiej przyszłości stałby się częścią UE. Ta opcja zintegrowałaby Unię, a w dzisiejszych czasach jest to bardzo ważne.
Kompromis zostanie zawarty pomiędzy tymi stanowiskami, trzymam kciuki za premiera, żeby wynik negocjacji był jak najbliższy naszej wizji.
