Donald Tusk dziś podejmuje najcięższą rękawicę, którą właśnie chcą mu rzucić przeciwnicy polityczni. Bardzo go szanuję za jego odwagę. Nikt nie udaje, że można wprowadzić euro bez konsensusu i zgody większości społeczeństwa. Tusk powiedział jasno – zgoda musi być wśród Polaków i wśród tej, i następnej większości w parlamencie. Sam jednak boję się, że niezważająca na nic populistyczna prawica wywoła o euro wojnę, na której najwięcej straci Polska. Tym bardziej, że najostrzejsi będą Ci, którzy nie mają nic do stracenia. Z jednej strony Jarosław Kaczyński, który bez sięgnięcia po władzę nic już nie osiągnie, z drugiej Solidarna Polska, z trzeciej Roman Giertych i Michał Kamiński, którzy, co widać wyraźnie, nie wyobrażają sobie życia bez polityki.
Unia jak Sauron, euro jak pierścień
REKLAMA
Szykuje się wielka propagandowa jatka. Zamiast Niemców i krwawych liberałów, układu, agentów i innych strachów, teraz straszyć będzie „diabelskie euro”. Taką oto straszną kukłę współtworzą zgodnie wszyscy Ci, którzy chcą przejąć władzę i nie zawahają się przed niczym, żeby to im się udało. Swoją budują właśnie spin doctor Michał Kamiński i, jak piszą Mazurek z Zalewskim, „największy polski polityk” Roman Giertych. Swoją buduje też coraz bardziej młodzieżowy Krzysztof Szczerski, zastępca byłej szefowej MSZ Anny Fotygi z PiS-u, który dziś zarzucił merytorycznie premierowi, że ten „nie kuma bazy”. Solidarna Polska w wyścigu o głosy prawicy już jasno zapowiedziała, że jest przeciw euro i zapisała się do ultra antyunijnej frakcji w Parlamencie Europejskim i na pewno skorzysta ze wszystkiego, by tylko ustrzec Polskę przed złym euro. Tuż tuż jest pocisk wielkiego kalibru w postaci samej Pani minister Fotygi, która Rejtanem walczy z Niemcami, jakby to właśnie oni byli zagrożeniem dla świata na miarę III Rzeszy. Nie ma sensu pytać, czy to jest poważna dyskusja.
Przykry jest efekt. Ubiorą euro w szaty smoka potwora i będą obwozić swoje straszydło po miastach, wsiach i telewizjach. Giertych z Kamińskim mają już trochę oszczędności, pewnie kilku sponsorów - klientów i kuglarską wiedzę o tym, jak straszyć ludzi. LPR w eurowyborach był trzecią partią, PiS strasząc pustą lodówka według pomysłu Kamińskiego – pokonał PO jednocześnie niszcząc szanse na oczekiwaną przez Polaków koalicję PO-PiS. Nie można odbierać im tych „zasług”, ale tym bardziej nie można ich lekceważyć.
Nie mam wątpliwości, że dyskusja na temat Euro będzie fundamentalnym wyborem dla naszego kraju. Zależeć będzie od niego, czy wejdziemy do absolutnie pierwszej ligi, czy przepadniemy na peryferiach Unii. Mówiąc wprost, Unia inwestuje w Polskę, ale bez dotrzymania obietnicy – czyli przyjęcia Euro - nie mamy czego szukać. Takie są fakty. Wiąże się z nimi konkretna szansa na prosperity i realne współdecydowanie o losie Europy. Tyle, że w dobie kryzysu, gdy ludziom żyje się coraz ciężej i coraz częściej nacjonaliści i populiści wyrastają jak grzyby po deszczu. Frustracji i lęku nie zmienią plany modernizacji i stopniowe reformy konkurencyjności polskiej gospodarki. Zlęknieni będą szli za tymi, którzy pokażą im co jest „prawdziwym wrogiem”, co trzeba pokonać, żeby Polska nie pogrążyła się w ciemności. Czuję, że skończy się to w pewien sposób jak we „Władcy Pierścieni”. PiS za zadanie postawi sobie pokonanie prawdziwego uśpionego zła. W ich wydaniu jest nim Unia Europejska, która jak zły Sauron tylko drzemała, a teraz chce wielkiej władzy nad naszym polskim światem. Pierścieniem, który ma zagwarantować władzę, jest euro. To właśnie wspólna waluta ma być ostatnim z kilkunastu etapów zniewolenia i podporządkowania Polski sile ciemności – Unii. Tylko pseudo drużyna pierścienia może zmierzyć się z wyzwaniem, jakim jest zniszczenie euro i jego widma nad Polską. Jak wiadomo drużyna nie jest jednomyślna. Na razie trwa walka o to, kto będzie zbawcą i bohaterem, który zniszczy pierścień, aby zasłużyć na ukłony całego społeczeństwa. O to, kto zostanie hobbitem walczą Jarosław Kaczyński z Romanem Giertychem, Michałem Kamińskim i innymi pretendentami. Życzliwie nie podstawię pod nich postaci ze znanej sagi Tolkiena. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że to wszystko tylko fikcja. Nie wchodźmy w matnie. Usiądźmy i podyskutujmy. Znajdźmy wspólne stanowisko i wynegocjujmy jak najwięcej, żeby waluta europejska dała nam jak najwięcej korzyści. Nie jesteśmy ofiarami i mamy argumenty. Nie trzeba nic niszczyć, trzeba skorzystać z narzędzi jakie daje Unia by budować – powiem to wprost – prawdziwą potęgę Polski.
Premier Tusk powiedział to dziś w Sejmie i warto to zrozumieć – to my jesteśmy tym najbardziej pozytywnym elementem w europejskiej drużynie. I to my możemy realnie współprowadzić Unię. Żeby jednak to się stało, nie możemy opowiadać bajek i tworzyć fantomów. Musimy zejść na ziemię i nie dać sobie narzucić narracji przez populistów i ignorantów.
Dziś premier Tusk pokazał znów, że jest absolutnie najsilniejszą gwarancją na to, że Polska będzie szła w górę i tak zdobędzie sobie pozycje. Widzi zagrożenia i rozumie sytuację. Jasno zapowiedział, że Polska wejdzie do euro dopiero wtedy, gdy będziemy na to gotowi, a zarazem gdy gotowa czyli bezpieczna będzie sama strefa euro.
Teraz największe zadanie, uświadomić społeczeństwu, kto tak naprawdę wprowadza je w błąd. Nie dajmy się przestraszyć i uwieść PiS-owi oraz jego naśladowcom. Dlatego nie zważając na sondaże, rolą rządzących jest prowadzenie realnej i wolnej od fałszywych argumentów dyskusji. I tak wszystko jest w rękach Polaków. Jeśli ulegniemy retoryce populistów z pseudo Drużyny Pierścienia, przegramy wszyscy naszą wielką europejską szansę.
