Nie mam wątpliwości, że Aleksander Kwaśniewski może przynieść korzyści polskiej polityce. Jego obecność to wielka konkurencja, ale polska scena polityczna może się tylko w jej wyniku poprawić. W obecnej sytuacji politycznej w Europie, cierpiącej na deficyt osobowości i jeden Tusk nie wystarczy. Odsyłanie na emeryturę tak doświadczonego polityka jest irracjonalne. Z byłym prezydentem dzieli mnie w polityce krajowej prawie wszystko lub wszystko. Jednak na zewnątrz, w skali Europy i w dyskusji na temat miejsca Polski w Europie mamy bardzo wiele wspólnego.

REKLAMA
Co do aliansów, nie będę tłumaczył wicemarszałka Stefana Niesiołowskiego z jego obecnych wypowiedzi, tak jak nie akceptuję wyskoków Janusza Palikota, który już dawno przekroczył Rubikon i został karykaturą samego siebie. Każdy odpowiada za swoje wybory i słowa. Nie mam zwyczaju dobierać komuś przyjaciół czy współpracowników, więc nie będę się tym zajmował w przypadku innych polityków z jakiejkolwiek partii. Nie mam przekonania do szczerości Janusza Palikota, ale jeśli będzie on „pod” Kwaśniewskim, mogę mieć nadzieję, że jego zapał populistyczny osłabnie, a w polityce zagranicznej będzie w przeciwieństwie do PiS-u odpowiedzialny i przewidywalny. Mam jednak obowiązek przestrzegać przed zagrożeniami i zwracać uwagę na realne problemy i wyzwania jakim musimy podołać. I z tego powodu dużo bardziej niż lewica martwią mnie mocno populistyczne parathink-tanki i inne krypto eksperckie twory, z utworzonym przez Romana Giertycha na czele. W kontekście ostatniego wyskoku wyrostków z prawicowych młodzieżówek atakujących uniwersytecki wykład prof. Magdaleny Środy (z którą dzieli mnie jednak wszystko), przypomina mi się, że to stateczny dziś mecenas, był tym, który otworzył puszkę Pandory i reaktywował Młodzież Wszechpolską. W Polsce to nie rywalizacja niszczy życie polityczne. Jakość życia publicznego dewastuje cynizm, którego najwięcej przykładów widać w formacjach skrajnych. Z jednej strony teatrzyk marionetek Palikota, grającego Wandą Nowicką czy Anną Grodzką jak pionkami w warcabach. Z drugiej Jarosław Kaczyński, wczoraj używający Kazimierza Marcinkiewicza, czy Joannę Kluzik, a dziś forujący sztucznego kandydata na „premiera technicznego”.
Nie mam wątpliwości, że współpraca z Aleksandrem Kwaśniewskim na rzecz nowej architektury Europy może być konstruktywna. Wierzę też, że wesprze on rząd PO i Donalda Tuska w staraniach o przekonanie Polaków do euro, co będzie warunkiem naszej siły w Unii Europejskiej w jej nowym kształcie. I choć w polskiej polityce na pewno będziemy po przeciwnych stronach, w imię racji stanu powinniśmy przywrócić praktykę z przeszłości i na zewnątrz występować jednym frontem. Z PiS-em w dniu dzisiejszym nie można mieć na to nadziei.