O autorze
Kiedyś historyk literatury i nauczyciel akademicki oraz wiceprezes Tesco w Polsce i członek zarządu Tesco w Europie Centralnej, dzisiaj prezes deweloperskiej spółki giełdowej. W ciągłej podróży między kulturami i językami, raczej zaskakiwany ilością wspólnych mianowników niż różnic.

Zamykajmy te uczelnie - im szybciej tym lepiej.

Maturzyści, jeśli czujecie społeczno-rodzinny przymus, aby iść na studia, ale nie wiecie, co wybrać, przysiądźcie raczej nad matmą i chemią. Zdobądźcie zawód, który pozwoli Wam wybierać w ofertach bez przygotowywania albumowego CV. Po co nam 60% odsetek absolwentów wyższych uczelni, czy nie wystarczy 10-15% ? Dla nich zawsze znajdzie się dobrze płatna praca, którą polska gospodarka w sposób naturalny wygeneruje.


Na długim korporacyjnym korytarzu dogania mnie zdyszana specjalistka HR. „Mam!” - wyrzuca z siebie - „ mam kandydatkę na asystentkę. Dwa języki, zapał, ambicja, inteligencja. Myślę, że będzie odpowiednia, wybraliśmy ją spośród ponad setki zgłoszeń” Z zasady nie dowierzam HR-om, wykształciłem w sobie mechanizm obronny, który pozwala mi otaczać się osobami, które ostatecznie sam wybieram, a nie system. Jak to zawsze mówi Jacek Santorski powtarzając maksymę Jima Collinsa, najpierw kto, a potem co. Krótkie, a zawiera w sobie istotę każdej właściwie przeprowadzonej rekrutacji.


„No dobrze” - staram się podtrzymać słaniającą się po biegu dziewczynę - „ podrzuć mi tylko 5 innych CVs z krótkiej listy”.

Kilka dni później (chyba nie myślicie, że w wielkiej firmie, coś otrzymacie od razu) siedzę sobie i studiuję papiery kandydatów. Za „moich” czasów pisało się kilka słów o sobie, wykształcenie, zdjęcie legitymacyjne i tyle. Dzisiaj to małe dzieła sztuki, wykonane przez mistrzów grafiki, poligrafii i fotografii. Przerzucam kartki małych albumów z ponumerowanymi stronami, sesyjne fotografie, twarde okładki. Wczytuję się w opisy kandydatur. Angielski i hiszpański - oczywiście znajomość biegła , niemiecki i włoski - jakżeby inaczej - zaawansowany, pozwalający na swobodne komunikowanie się. Doświadczenie zawodowe - zazwyczaj na dwie, trzy strony. Dopiero głębsze wczytanie pozwala mi zrozumieć, że kandydatka, nie przekroczywszy jeszcze 26 lat, nigdzie nie pracowała, ale zbierała doświadczenia zawodowe ! Zazwyczaj większość kandydatów była pracownikami managementu uznanych i znanych sieci hotelowych lub restauracyjnych. I też bardzo często, w atrakcyjnych lokalizacjach, od Sydney, przez Santa Monica do Cannes. W rzeczywistości pod zgrabnym opisem aktywności w managemencie, kryje się praca w charakterze kelnerki czy recepcjonistki. I świetnie! To doskonała droga, aby doskonalić swoje umiejętności interpersonalne. Ale czy nie wystarczy opisać tego doświadczenia, raczej jako letniego, dorywczego zarobkowania, niż pracy w managemencie?


Wchodzę w wykształcenie - wszystko „magistry” i dwie kandydatury to „podwójne” magistry! No i zaczynamy - mgr historii sztuki, mgr filozofii, mgr nauczania początkowego, politolog (troje), mgr prawa i kolejny pedagog. Większość to absolwenci studiów zaocznych. Trzeba przecież jakoś żyć i zarabiać na studia. No właśnie - wszyscy kandydaci/kandydatki to absolwenci uczelni prywatnych. Jakich uczelni? Pozwólcie, że nie wymienię, bo chyba nie jestem aż tak dobry w geografii Polski. Nie uwierzylibyście, w jakich miastach mamy wyższe uczelnie!


Dlaczego tylko żaden z kandydatów i kandydatek na asystenta nie chwali się, że potrafi prowadzić korespondencję, bezwzrokowo pisze na klawiaturze, potrafi zarządzać czasem swoim i innych, zna i biegle obsługuje zaawansowanego excela i worda, a prezentacje w power point wyczarowuje w kilka minut. To przecież twarde umiejętności, które są konieczne w tej robocie. Przecież nie będziemy dyskutować o sztuce renesansu!

Że tekst prześmiewczy i szyderczy? Tak, taki miał być, może trochę się udało. Gospodarka naszego kraju nie jest wstanie przyjąć tylu pedagogów czy historyków. Rozejrzycie się - zamyka się szkoły, bo nie ma dzieciaków. Nie rodzą się także z tego powodu, że przyszli rodzice nie są w stanie planować swojej przyszłości, szukając pracy po studiach pedagogicznych. Kółko zamknięte.

To kwestia czasu, aby zrozumieć tę pętlę. Mam nadzieję, że wkrótce powrócimy do sprawdzonego modelu kilku mocnych ośrodków uniwersyteckich i wyższe wykształcenie znów będzie w cenie. Profesorowie przestaną się uganiać za pieniędzmi udając, że nauczają, (na etatach w kilku uczelniach), a studenci zrozumieją, że zainwestowane 4 lata życia nic, kompletnie nic im nie da, jeśli wybiorą zawód, który w zasadzie powinien być ich hobby.

Zamykajmy kolejne, w większości niepotrzebne, humanistyczne uczelnie, im szybciej tym lepiej, przynajmniej nie będziemy tworzyć złudnych iluzji i pozwolimy młodym ludziom na pragmatyczne, a nie romantyczne albo oportunistyczne wybory ścieżki dalszego rozwoju.

Studia nie muszą być dla każdego.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Franek Sterczewski zdradza plan na działanie w Sejmie. I opowiada, jak wyglądał "chrzest" w TVP
0 0Tak odpowiedziała na zaproszenie Dudy. Reakcja europosłanki PO zwróciła uwagę bułgarskiej prawniczki
Unum 0 0Nigdy nie mów nigdy. Weź sobie do serca wnioski z tego badania, bo życie pisze różne scenariusze
T-mobile 0 0Tomasz Raczek w serialu Netflixa? Oto dlaczego w tej plotce jest odrobina prawdy
0 0Przepis na prezydenta. To, co w kilka miesięcy zrobił Duda, powinno być lekcją dla opozycji
0 0Czarzasty ujawnia: będą poważne zmiany na Lewicy. "Rada krajowa SLD dała zielone światło"