Lech Wałęsa nie ma lekko. Były prezydent jest doskonałym przykładem na to, jak kończy prawdziwy mężczyzna w Polsce. Nie dość, że żona doprowadziła do tego, iż nasz noblista nie ma na czas podanej herbaty- a nawet sam musi ją parzyć- i ciągle pustą lodówkę- swoją drogą ciekawe, na ile była ona zapełniona w momencie, gdy Lech Wałęsa chodził na kongresy Libertasu i „psuł wizerunek Polski” jak mówił minister Sikorski- to jeszcze należy ciągle uchodzić za autorytet i osobę, która na ustach ma takie słowa jak demokracja i prawa człowieka. Z tym jednak jest troszeczkę inaczej.
Szpileczka w prezydenta
REKLAMA
W tym roku były prezydent obchodzić będzie 70- te urodziny. Piękny wiek! Ale ja, jako zwolennik tezy, że nie ma pojęcia świętej krowy, postanowiłem przypomnieć wszystkim tym, którym Lech Wałęsa kojarzy się z walką o demokrację i prawa człowieka o pewnym bardzo zapomnianym i nieprzyjemnym fakcie. Nie będę grzebał w jego życiorysie, uważam to za ohydne. Istotne jest zupełnie coś innego. Owóż zdziwienie moje następuje wówczas, gdy ktoś, kto uchodzi za autorytet klasy światowej, popiera dyktaturę i łamanie praw człowieka. I zapewne przedmiotowe traktowanie kobiet, ale o tym to już Pani Danusia...
Hołduję zasadzie, aby odbrązowić wszystko to, co się świeci i blask powszedni przypomina. Robił tak chociażby Tadeusz Żeleński. Jak to się stało, że na świecie Lech Wałęsa jest ikoną i symbolem walki o demokrację? Czy nasze rodzime media- pomijam niepokornych- nie aż nadto malują pozytywny obraz prezydenta? Pamiętam doskonale pewne zdarzenie, które wywołało u mnie oburzenie i duży niesmak. Otóż w 2008 roku Król Arabii Saudyjskiej Abdullah Bin Abdulaziz Al Saud otrzymał Nagrodę Lecha Wałęsy. Za co? Za „prowadzenie dialogu międzyreligijnego, promocję tolerancji i wzajemnego zrozumienia kultur i cywilizacji, a także pokoju i współpracy międzynarodowej oraz szeroko zakrojonej działalności dobroczynnej”. Przyznanie takiej nagrody powinno wywołać lawinę oburzenia i protestów. Dlaczego? Ponieważ Arabia Saudyjska to jedno z najbardziej opresyjnych państwa na świecie. Rządzona jest przez radykalny odłam islamu- wahabizm. Jedną z najczęstszych karą w tym „promującym tolerancję” kraju jest publiczne ścinanie głowy, stosuje się to nagminnie min. w przypadku homoseksualizmu, zdrady małżeńskiej, posiadanie narkotyków, apostazję, czary i inne groźne „przewinienia”. A prawa kobiet? Otóż Arabia Saudyjska to zapewne największe na świecie więzienie kobiet. Kobieta w tym kraju traktowana jest jak niewolnica, która bez męskiego zezwolenia nie może opuścić domu, wyjść na ulice czy po prostu gdzieś wyjechać. Saudyjskie prawo Mahram zamienia kobiety w więźniarki od dnia narodzin do dnia śmierci. Nie mogą opuścić swojej celi, a mianowicie swoich domów, ani więzienia, czyli państwa, bez pisemnego pozwolenia. Kobieta może być tam skazana nawet za... noszenie spodni!
Lech Wałęsa potwierdził swoje stanowisko w kilku wywiadach, uznając, ze nagroda królowi się po prostu należała, gdyż król „działa na rzecz porozumienia religijnego”. Nie wiem co ma religijna dyktatura z pojęciem „porozumienia religijnego”. Ta haniebna nagroda znakomicie oddaje poziom naszych elit i hipokryzji naszego wielkiego noblisty i całej demokratycznej opozycji. Nam pałować nie kazano...
