To początkowo miała być głęboka analiza. Ale jak to zwykle bywa, skończyło się na gorzkich żalach. Zamiast wymarzonego dialogu z kimś mego pokroju, wyszedł jałowy monolog. Byłem tylko lekko wcięty.
REKLAMA
No wyobraź sobie tylko, jak przerąbane miał XIX wieczny robol. Z samego bowiem rana, gdzieś zapewne koło 5 czy 6 rano, musiał wstać, oczywiście nie jadł nic, chyba, że zostało coś z wczoraj. Umyć się nie mógł, bo mimo, iż woda jest naturalnym dobrem Ziemi, to nie jest powszechnie dostępna. I szedł taki głodny brudas zapieprzać na kromkę chleba, nie tylko dla siebie, ale i całej swojej wkurzonej rodziny. Nie zarobił on dużo. Wypracowywał za to zysk dla swojego pana, który w podzięce za ów trud, rzucił mu zapewne, po 16 godzinnej harówce w fabryce albo przy jakimś azbeście, suchy chleb dla konia. I kilka groszy, żeby nie było.
I co robił ów robol po przyjściu do swojej nory, bo domem tego wówczas nazwać nie można? Jakież to atrakcje czekały go w tym gnoju, gdzie dziecięce darcie mordy stało się już normą? Obiad sobie mógł darować, najadł się przecież w obozie pracy. Zresztą, śniadanie obiad i kolacja składa się z tego samego posiłku. Dobrze, że był w ogóle. Nie było neta. Nie było telewizji, a więc nie mógł się dowiedzieć, że jest jednym z milionów ludzi, którzy w imię wyzysku człowieka przez człowieka, zapieprza jak robot i nic z tego nie ma. Ale on myśli, że tak trzeba, że Bóg tak chciał. Wie, że jak nie będzie tyrał, to zdechnie. Najpierw on, potem jego nędzna rodzina. Jedyną więc rozrywką pozostanie seks i mnożenie sobie kłopotów w postaci kolejnego potomstwa. To co, że dzieci były zawszone i brudne. To co, że kobietę popycha to czasem do aktów desperacji, takich jak samobójstwo czy dzieciobójstwo. To wszystko sprowadza egzystencję człowieka do poziomu bydląt. Nieograniczona płodność jest smutnym przywilejem biedaków. Z ciemnoty powstaje i ciemnotę pogłębia. Ku chwale świętej rodziny. Pan ksiądz proboszcz z pewnością pobłogosławi kolejnego bachora. Opłata to sprawa pierwszorzędna.
Dlatego jestem socjalistą. Wyzwolony pracownik, to efektywniejszy pracownik. Wydajniejszy, a więc i bardziej pracowity. Taki wyzysk jest ok. To jednak wciąż wyzwanie. W dniu Święta Pracy, życzę Tuskowi i Palikotowi codziennego zapieprzu na kasie w biedronce, oczywiście na śmieciówce, aby mogli swoje życie zaplanować na przyszłość!
