Joanna Olczak-Ronikier
Wtedy
O powojennym Krakowie
Joanna Olczak-Ronikier Wtedy O powojennym Krakowie Wydawnictwo Znak

Każdy, kto zetknął się z książką „W ogrodzie pamięci” Joanny Olczak-Ronikier poczuje się wręcz zobowiązany do jej nowej książki. „Wtedy” jest kontynuacją rozpoczętej sagi o niezwykłej rodzinie, pochodzącej od wiedeńskiego nadrabina Horovitza, w pełni zasymilowanej i zasłużonej dla polskiej kultury.

REKLAMA
Jest rok 1945. Do Krakowa przybywają dwie kobiety. Jedna z nich jest zoną, druga córką wybitnego wydawcy, księgarza i znawcy polskiej literatury, Jakuba Mortkowicza. Przed nimi stoi trudne zadanie odnalezienia, stworzenia normalnej rodziny i minimum egzystencji dla ukrywającej się na dalekiej wsi, małej Joasi. Tak zaczyna się niezwykła opowieść snuta z dwóch perspektyw- wspomnień z dzieciństwa i analizy zachowanych w wiklinowych koszach rodzinnych dokumentów. Zaiste opowieść to niezwykła, poruszająca i zmuszająca do refleksji.
Czasy powojenne wspominane są z perspektywy martyrologii, walki z nowym systemem i tej wielkiej wędrówki ludów, na którą setki tysięcy Polaków skazał kaprys Stalina i słabość zachodnich aliantów. Na tym tle „Wtedy” jawi się jako książka nieco oderwana od ówczesnej rzeczywistości. Oto bowiem dwie kobiety, w czasach, w których własność prywatna zaczyna być traktowana jako zło konieczne, podejmują próbę reaktywacji prywatnego wydawnictwa. Dodajmy, że wydawnictwa aspirującego do wydawania klasyki literatury polskiej, do kształtowania gustów odbiorcy literatury pięknej. Heroizm tej decyzji trudny jest do zrozumienia dla każdego, kto nie żył w tamtych czasach. Problemy finansowe nowego wydawnictwa to tylko czubek góry lodowej wszystkich kłopotów z jakimi musiały się borykać te dwie bohaterki. Słowa tego używam zupełnie świadomie, przeciwstawiając heroizm kogoś, kto dbał o to, by do polskich domów trafiały nie tylko biuletyny partyjne, opowieści w stylu dziejów Pawki Korczagina, ale również Norwid, Słonimski czy Staff. Każda z tych pozycji wydawana była za cenę uczestnictwa w upokarzającym procesie zatwierdzenia przez cenzurę, zdobywania papieru i oczekiwania na druk w zawalonych zamówieniami drukarniach. Kto nie wczuje się w ówczesne realia, nie będzie w stanie zrozumieć wysiłku, który stał się udziałem dwóch steranych życiem kobiet.
Z drugiej strony „Wtedy” jest opowieścią o nieistniejącym już Krakowie, Krakowie lat czterdziestych. Krakowie z drobnym handlem, sklepikarzami, którzy szanowali swoich klientów, Krakowie inteligenckim, w którym nie dobra materialne, ale intelekt był w cenie. Krakowie, w którym nauczyciele potrafili uczyć i zaprzyjaźniać się z uczniami. Krakowie, który dawno już odszedł.
Skoczmy więc w tamte lata wiedzeni narracją Autorki. I nie spieszmy się z czytaniem tej książki. Smakujmy każde jej zdanie, bo naprawdę warto.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?