O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Dziennik szpitalnego ochroniarza

Oleg Pawłow
Dziennik szpitalnego ochroniarza
Oleg Pawłow
Dziennik szpitalnego ochroniarza Noir sur Blanc
Szpital jako odbicie całego społeczeństwa, w którym kult pieniądza rządzi wszystkim. Szpital, jako miejsce, gdzie ludzie, którzy nie mając niczego, przez co czują się gorsi, znajdują takich, którzy w hierarchii społecznej stoją jeszcze niżej. Oleg Pawłow uświadomił czytelnikom, że w instytucjach o charakterze zhierarchizowanych najszybciej można dostrzec zapędy totalitarne.



Zanim zacznę pisać o samej książce, chciałbym pochylić się przez chwilę nad osobą nieżyjącego już Autora. Oleg Pawłow pochodzi z tego samego pokolenia, co ja. Nasze urodziny dzieli zaledwie kilka miesięcy. Wydawać by się mogło, że gdybyśmy spotkali się w świecie realnym mogłoby to spotkanie rozpocząć się od pełnego zrozumienia życiowych doświadczeń. Tylko, że ja nie zostałem dotknięty traumą służby wojskowej w upadającej armii radzieckiej, nie byłem skierowany do iście więziennej służby. Czy mam prawo porównywać moje życie z życiem Pawłowa? Wszak korzystałem z dobrodziejstwa urodzenia w najweselszym baraku w całym bloku wschodnim. Pawłow przenosił powoli swe doświadczenia na karty książek, przyjmując w swej narracji rolę beznamiętnego narratora, który traktuje opisywaną rzeczywistość jako coś, co jest normalne i oczywiste, przerażając tym czytelników. Angelus z 2017 roku za książkę Opowieści z ostatnich dni, była ostatnim, jakże zasłużonym uhonorowaniem kunsztu literackiego dla tego przedwcześnie zmarłego pisarza.


Przejdźmy może do samej książki. Jak napisałem wcześniej, Pawłow opisywał tak naprawdę własne życie. Nietrudno więc zgadnąć, że przez pewien czas pracował jako ochroniarz w jednym z moskiewskich szpitali. Był to początek lat dziewięćdziesiątych, kiedy Rosję opanował kult pieniądza. Wielu ludzi nie wierzyło w to, że nagle państwo straci swą opiekuńczą rolę, że powstaną wielie oligarchie, a nierówności społeczne będą kłuć każdego w oczy. Wielkie bogactwo, przy niezmienionej mentalności przyniosło zabójcze wręcz efekty. Oto ludzie, którzy mieli niewiele odnaleźli w sobie potrzebę wrażania pogardy dla tych, którzy nie mieli nic. Bezdomny, bez środków do życia człowiek, kiedy trafi do szpitala, staje się niepotrzebnym balastem, a jako, że nie może się nikomu poskarżyć, można z nim zrobić wszystko, upokorzyć, wyrzucić na ulicę, pobić. Logika jest prosta- jeśli ma zdechnąć, to niech stanie się to kilka ulic dalej, niech inni mają problem z jego zwłokami. Brutalne? Tak, ale przecież w szpitalach pracują ludzie sfrustrowani oglądanym bogactwem innych, marzącym o lepszym życiu. Dla nich taki bezdomny jest okazją do udowodnienia samemu sobie, że są tacy, którzy mają gorzej, okazją do odreagowania codziennie doznawanych upokorzeń. I tak samo jak cała Rosja nie dojrzała do demokracji, tak samo szpital rosyjski nie dojrzał do pracy na rzecz każdego pacjenta. I wisi sobie pytanie, którego Autor nie wyartykułował, może z obawy o to, jaką odpowiedź usłyszy .


Kiedy szpital i Rosja przestaną grać w grę pozorów.