Jarosław Czechowicz
Winne
Jarosław Czechowicz Winne Wydawnictwo SEQOJA

Czy można dziedziczyć winę? Czy można nienawidzić kogoś tylko z powodu jego fizycznego podobieństwa do swego ciemiężcy? Wreszcie czy można z tych samych powodów mieć poczucie winy? Książka Jarosława Czechowicza pozostawia nas z tymi pytaniami bez odpowiedzi.

REKLAMA
W dalekiej Islandii mieszka i pracuje czterdziestoletnia kobieta. Anna jest nietypową pracownicą z Polski. Nie pragnie tu się osiedlić, nie myśli też o zaoszczędzeniu większej sumy, którą będzie mogła wydać w Polsce. Nasza bohaterka chce po prostu zapomnieć. Jej mieszkająca w Krakowie siostra również ma coś, co chciałaby wyrzucić z pamięci, jednak bardziej zależy jej na ponownym zbliżeniu się z Anną. Ta troska jednej kobiety i pozorna obojętność drugiej wynika z traumy wspólnego dzieciństwa. Tak to bowiem jest, że wspólne nieszczęścia wiążą niewidocznym, ale zauważalnym, mocnym węzłem. Dzieciństwo spędzone z okrutną matką pozostawiły w naszych bohaterkach nie tylko rany, ale i brak umiejętności zbudowania normalnej międzyludzkiej relacji. Wkrótce okaże się, że nasze bohaterki będą musiały zmierzyć się z prawdą o swej matce, a poznanie tej prawdy skończy się dla jednej z nich tragicznie.
Czytając tę książkę trudno nie pamiętać o poprzednio wydanej Toksyczności .
Można też śmiało powiedzieć, że Autor opowiada nam znowu tę samą historię widzianą z nieco odmiennej perspektywy. I tak właściwie jest, bowiem historie opisane w obu tych książkach dotyka istotnej kwestii bagażu, jaki pozostawiają nam nasi rodzice. To bowiem jest proste- dziecko jest jak książeczka, którą każdy z dorosłych zapisuje na własną modłę, nie sposób dziwić się, że treść tej książeczki nie będzie dla potencjalnego czytelnika zbyt przyjemną lekturą. Nikt nie lubi czytać o traumie, nikt nie lubi patrzeć na cudze nieszczęścia. Wolimy bajki, w których biedna dziewczyna poznaje księcia z bajki. A jednak jest coś, co powoduje, że musimy poznawać właśnie takie historie. To przede wszystkim przestroga dla nas, byśmy chronili nasze dzieci przed doświadczaniem zła, bowiem nie tylko je skrzywdzimy, ale i nasze wnuki.
I mam ochotę usiąść wraz z Autorem, nabić fajkę wodną wyborną melasą, zapalić i po prostu pomilczeć.