wydawnictwo literackie

Holokaust to określenie największej, najbardziej potwornej zbrodni w dziejach ludzkości. O jej potworności decydowała liczba pomordowanych, skala i przemysłowy wręcz charakter mordów. O tym, czy ktoś miał umrzeć decydowało tylko kryterium urodzenia. Holokaust postrzegany jest jako ważny element historii Żydów. Sprowadzanie jednak Holokaustu do wydarzenia z historii narodu żydowskiego wydaje się mylące.

REKLAMA
Historycy są zgodni co do tego, że genezą Holokaustu był chorobliwy antysemityzm Hitlera, architekta myśli i postępowania jednego z większych europejskich narodów. Same poglądy Hitlera i jego słowa natrafiły na podatny grunt rozpalając w całych Niemczech antysemicką histerię. Oczywiście Niemcy nie wyróżniały się niczym na tle Europy, antysemickie nastawienie ludności Francji były nie mniejsze niż w Niemczech, jednak to Niemcy, a nie Francuzi mieli przywódcę, który postulaty oczyszczenia narodu, a potem całego świata, postanowił przekuć w czyn.
W swoich rozważaniach Bauman dowodzi, że nienawiść zdeterminowanego przywódcy i jego narodu nie wystarczyłaby do przeprowadzenia masowych mordów na taką skalę. Do tego potrzebne było nowoczesne, dobrze zorganizowane społeczeństwo z dobrze funkcjonującym aparatem administracyjnym., korzystające z nowoczesnych zdobyczy techniki i wykorzystujący do zbrodniczych celów osiągnięcia psychologii i socjologii. Pierwsze doświadczenia przeprowadzanych mordów wykazały nieprzystosowanie emocjonalne ludzi do mordowania na taką skalę. Człowiek, który nie widzi związek przyczynowo skutkowy między swoim działaniem a cierpieniem innych ludzi nie będzie mieć wyrzutów sumienia. Samo ludobójstwo było podzielone na szereg drobnych, pozornie niewinnych czynności. Pracownik ewidencji ludności, organizator przewozów kolejowych, pracownik zakładów chemicznych czy sprawny logistyk nie widzieli swojego związku z Holokaustem. Nie mogli więc, w swoim odczuciu, mieć żadnych wyrzutów sumienia, ale bez ich zaangażowania proces zagłady nie byłby możliwy. Z tego więc względu Holokaust można porównać do sprawnie działającej, nowoczesnej fabryki. Każdy z ludzi wykonujących swe zbrodnicze zadania był niczym robotnik w fabryce Forda, a sama Zagłada niczym proces produkcyjny. Proces produkcyjny dąży do maksymalizacji efektu końcowego przy minimalnych nakładach. Dlatego też sprawcy musieli zagwarantować sobie rozbicie solidarności swych ofiar i względną obojętność świadków. Zarówno pierwsze, jak i drugie zostało zapewnione nadzieją na ocalenie. Każdy człowiek w obliczu zagrożenia czepia się nadziei, że jego właśnie ominie nieszczęście. Dlatego będzie się chwytać nadziei, a jeśli będzie to konieczne, będzie współpracować ze swoimi przyszłymi katami, tłumacząc sobie, że na jego miejsce znaleźliby się inni. Jest to oczywiście postawa dwuznacznie moralna, ale nam, którzy nie doświadczyli Zagłady nie wolno postawy tej oceniać. Jednak to wbicie klina między ofiary a świadków zbrodni, a potem likwidacja solidarności ofiar pomogła zminimalizować siły sprawców potrzebne do przeprowadzenia zbrodni, przez przerzucenie zarówno na świadków jak i ofiary części prac administracyjnych wykonywanych na początku procesu Zagłady.
Holokaust jest więc również, a może nawet przede wszystkim, dziedzictwem nowoczesnego społeczeństwa. Jeśli nie będziemy tego świadomi, to pozwolimy na taką samą zbrodnię w przyszłości. Nie zapominajmy o tym.