Giles Milton. Wolfram, chłopiec, który poszedł na wojnę
Giles Milton. Wolfram, chłopiec, który poszedł na wojnę wydawnictwo Noir sur Blanc

Czy można było żyjąc w państwie nazistowskim zachować minimum niezależności, oprzeć się pokusie robienia kariery i pozostać sobą? Czy można było będąc Niemcem przeżyć II wojnę i zachować czyste sumienie? Przypadek Wolframa daje nam pozytywne odpowiedzi. Wofram nie był odosobnionym przypadkiem w państwie Hitlera, wielu Niemców nie godziło się z nazistowską ideologią, wielu też nie miało dość odwagi by czynnie sprzeciwić się Hitlerowi, wielu też dawało wyraz swej postawie codziennym życiem. Wolfram, mieszkanki Berlina protestujące przeciw deportacji swych nie aryjskich mężów, wreszcie Hans i Sophie Scholl. Te przypadki dowodzą, że w historii nie można stereotypowo oceniać całych narodów, będąc jednocześnie poważnym oskarżeniem tych, którzy zaprzedali się Hitlerowi. Każdy przypadek dobrego uczciwego Niemca dowodzi, że można było te lata przeżyć inaczej.

REKLAMA
Inspiracją do napisania tej książki stały się rozmowy Gilesa Miltona ze swoim teściem. Teść Autora, tytułowy Wolfram miał pecha, że urodził się Niemcem i to w 1924 roku. Pokolenie Wolframa było pokoleniem straconym. Pokolenie to dyktator postanowił odebrać rodzicom i wychować we własnym kulcie. Wielu rówieśników Wolframa czekała bezsensowna śmierć w obronie zbrodniczej idei, wielu dało sobie wmówić wyższość Niemiec nad całym światem, wielu też dopuściło się zbrodni. Nasz bohater miał jednak sporo szczęścia. Szczęściem Wolframa byli jego rodzice- głęboko wierząca matka i ojciec, artysta i mason. Wpływ domu rodzinnego, poczucie piękna, wreszcie talent rzeźbiarski nie pozwolił chłopcu wejść w świat werbli i marszów.
Niestety chłopiec musiał pójść na wojnę. Ale i tu nie opuściło go szczęście. Ciężka choroba, na jaką zapadł na Krymie uchroniła go przed dołączeniem do VI Armii i kotłem stalingradzkim, po rekonwalescencji los rzucił go na front zachodni, wreszcie do amerykańskiej niewoli. Nie można powiedzieć, by los naszego bohatera czy losy jego rodziny były typowe. Wiemy sami, że Niemcy łatwo ulegli ideologii nazistowskiej. Nie jest ważne czy motywowani byli wewnętrznym przekonaniem czy zwykłym konformizmem. Wielu zapłaciło za to wyką cenę. Czy ich losy mogły się potoczyć inaczej? Łatwo jest zrzucić winę na reżim, na obowiązkowość i niemiecką dyscyplinę, które zawiniły i ściągnęły na Niemcy zły los. Przypadek Wolframa i jego rodziny dowodząc, że można było inaczej, zmusza współczesnych Niemców do refleksji nad własną historią, każe się wstydzić za konformizm w III Rzeszy, przypominając jednocześnie o tym, że historia Niemiec to nie tylko Adolf Hitler i dokonane zbrodnie, że są w historii i kulturze Niemiec rzeczy, z których można być dumnym.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?