W ubiegłą sobotę okazało się ,że sushi jest ulubioną potrawą członków MKOL i przedkładają ją nad ciężkostrawną turecką chałwę i strawę dla biednych, czyli hiszpańską tortillę. Za siedem lat na igrzyskach w Tokio będzie bogato, tradycyjnie i nowocześnie a do tego wszystkiego nad wyraz gościnnie bo taka jest Japonia. Po raz pierwszy od dłuższego czasu mędrcy z olimpijskiej centrali podjęli bezdyskusyjnie roztropną decyzję, której wdrożenie może być zagrożone co najwyżej trzęsieniem ziemi, bo to teren sejsmiczny.

REKLAMA
Bardziej jednak niż katastrof naturalnych olimpizm powinien wystrzegać się burz politycznych, czy załamania gospodarczego Kraju Gospodarza. W przypadku Kraju wschodzącego słońca, który co prawda przeżywa, jak cały świat kryzys gospodarczy, nie widać żadnych średniodystansowych zagrożeń a dopomogą już w ich uniknięciu światowe marki, których wszystkich jesteśmy konsumentami a na których pieniądze bardzo liczy MKOL i na pewno się nie przeliczy.
Szczerze powiem, to obawiałem się, że na ołtarzu pragmatyzmu i komercji zostanie złożona starożytna dyscyplina mająca u nas bardzo medalodajną nowożytna historię - zapasy. Co prawda sumo, to ich japońska odmiana, ale baseball jest w Japonii i nie tylko, drużynowym sportem nr 1. Na szczęście dla Polski i zdroworozsądkowej tradycji olimpijskiej, Damian Janikowski i koledzy nie będą musieli kupować kijów i tworzyć drużyny, by nadal być olimpijczykami. W ocaleniu zapasów na pewno istotną rolę odegrała też sytuacja przedwyborcza w MKOL, bo wyrzucając je z programu można było narazić się całkiem sporej grupie krajów euro-azjatyckich, zyskując nierównoważne liczebnie i niegwarantowane głosy z kontynentu amerykańskiego.
Tak więc, choć to rzadko bywa, obietnice wyborczą można było spełnić już przed głosowaniem. Kto na tym skorzysta najbardziej? Sport, tradycja, Polska i ...Tomas Bach, w moim odczuciu najsilniejszy kandydat na przejęcie steru po Jacques Rogge.