Przez media przetoczyła się wielka dyskusja na temat wulgaryzmów językowych posła Z.Rynasiewicza. Jestem przeciwko karaniu posła za to, że publicznie użył w Sejmie słów na k… i podobnych. Są znacznie poważniejsze sprawy, które się przemilcza, albo wprost zamiata pod przysłowiowy dywan. Już ponad 73% Polaków bardzo źle ocenia prace Sejmu, co powoduje wielkie szkody dla polskiej demokracji. Na taką opinię usilnie od lat pracują sami posłowie. Może warto poświęcić trochę czasu na poznanie prawdziwych przyczyn spadku autorytetu Sejmu i podjąć, póki jeszcze czas, jakieś środki zaradcze.

REKLAMA
W gruncie rzeczy banalna sprawa. Przewodniczący Komisji Infrastruktury Zbigniew Rynasiewicz (PO), na połączonym posiedzeniu dwóch komisji sejmowych nie zauważył, że mikrofon jest włączony i użył słów na k…. w stosunku do innego posła. Poseł być może tych i jeszcze gorszych słów używa codziennie tak jak większość Polaków. Technika sprawiła figla i prawie cała Polska mogła uczestniczyć na żywo w poselskim używaniu „łaciny”. Zdumiewająca jest jednak natychmiastowa reakcja pani Marszałek Sejmu Ewy Kopacz. Posiedzenie, o którym mowa odbyło się 10 maja a już na drugi dzień Pani Marszałek publicznie się kajała i poinformowała przejęty naród, że skieruje sprawę do Komisji Etyki Poselskiej. Bez przesady. Szkodliwość społeczna tego czynu jest znikoma. Opinia publiczna zna przypadki wielokrotnie gorsze w pracy Sejmu, kiedy zamiast właściwej reakcji Marszałka są one zamiatane pod dywan.
Zacznijmy od posła Z.Rynasiewicza. W 2010 roku była na Komisji Infrastruktury dyskutowana Rezolucja w sprawie Narodowego Programu Mieszkaniowego wzorowana na doświadczeniach Unii Europejskiej. Rząd przygotował projekt „urzędniczy” bez udziału liczących się ekspertów tylko po to, żeby zmylić opinię publiczną. Na sali byli obecni przedstawiciele kilkunastu organizacji pozarządowych, które już wcześniej sygnalizowały bardzo krytyczne opinie w sprawie zawartości i sposobu przygotowania programu mieszkaniowego na najbliższe 10 lat. Wydawało się, że w interesie publicznym odbędzie się dyskusja i wymiana poglądów, co pozwoli poprawić ten długo oczekiwany dokument.
Tymczasem przewodniczący Komisji, po wystąpieniu przedstawiciela rządu, niespodziewanie przerwał obrady nie dopuszczając do wyrażenia opinii przez stronę społeczną, wyraźnie ze względów politycznych a nie merytorycznych. O całym zajściu, rzadko spotykanym w praktyce parlamentarnej, został poinformowany Marszałek Sejmu z wnioskiem postawienia posła Z. Rynasiewicza i szefów dwóch klubów parlamentarnych przed Komisją Etyki. Powód był bardzo ważny, bo bez wysłuchania opinii społecznej rząd z łatwością zyskał poparcie dla bardzo złego i nieprofesjonalnego programu.
Wnioskodawcy ukarania posła za sposób prowadzenia obrad Komisji i szefów dwóch klubów poselskich za nieuzasadnione wprowadzanie dyscypliny politycznej w głosowaniach, mieli nadzieję, że wywoła to szerszą dyskusję, a wnioski zostaną wykorzystane w pracach Sejmu. Po bardzo wielu interwencjach Pani Marszałek przekazała z oporami wniosek do Komisji Etyki. Jednak jej przewodniczący poseł Franciszek Stefaniuk (PSL) włączając się aktywnie w tę zabawę pozorów nie zaprosił na obrady strony społecznej, która zgłosiła wniosek i chciała go uzasadnić oraz nie zaprosił winnych zaniedbań. Obrady (kapturowe?) trwały kilka minut(!) i wniosek organizacji pozarządowych znalazł się w koszu.
Inny przykład. Organizacje pozarządowe zwołały w Sejmie w kwietniu ubiegłego roku wielką naradę w sprawie bardzo złej jakości stanowionego w Polsce prawa. Uczestniczyło w niej kilkadziesiąt organizacji reprezentujących kilkaset tysięcy członków oraz wybitni konstytucjonaliści (byli ministrowie sprawiedliwości, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, Fundacja Batorego i zaproszeni eksperci). Tymczasem od ponad roku Pani Marszałek nie może znaleźć chwili czasu na spotkanie z delegacją konferencji, aby wysłuchać relacji i wniosków zmierzających do poprawy jakości stanowionego prawa. W ostatnich dniach organizatorzy konferencji otrzymali wiadomość, że Pani Marszałek nie będzie miała dalej czasu i dlatego ceduje spotkanie na jednego z wicemarszałków. Propozycja nie została przyjęta przez stronę społeczną. Inny przykład pokazujący kulisy pracy Sejmu. Po zgłoszeniu w 2010 roku przez organizacje pozarządowe wniosku o postawienie przed Komisją Etyki posła Z.Rynasiewicza, ten się po prostu obraził na wnioskodawców i przestał ich zapraszać na posiedzenia Komisji Infrastruktury.
W międzyczasie rząd przygotował szeroko reklamowany program „Mieszkania dla Młodych”, który ma zastąpić „Rodzinę na Swoim”. Program przygotowany na kolanie, trochę pod potrzeby drugiego expose Premiera, wzbudził wiele krytycznych opinii, głównie dlatego że oferuje znacznie gorsze warunki finansowe dla przyszłych kredytobiorców niż poprzednia ustawa i dlatego, że nadmiernie sprzyja interesom deweloperów. Kredyt ma być przyznawany wyłącznie na mieszkania w budownictwie wielorodzinnym, co automatycznie wyłącza trzy czwarte Polski spod działania nowej ustawy (będą wyłączone prawie wszystkie powiaty i tereny wiejskie gdzie nie buduje się bloków mieszkalnych). W odróżnieniu od ustawy „Rodzina na Swoim”, w nowej zlikwidowano też kredyty z dopłatami na mieszkania kupowane na rynku wtórnym.
W Sejmie często przyjmowane są projekty ustaw i inne dokumenty bez możliwości wyrażania opinii przez niezależnych ekspertów, które już na starcie można uznać za zasadniczo złe (rządowy program mieszkaniowy, pewno również „Mieszkania dla Młodych” i wcześniej nowelizacja prawa budowlanego odrzucona natychmiast po uchwaleniu przez Trybunał Konstytucyjny za rażące łamanie Konstytucji. To są, jak sądzę, prawdziwe problemy polskiego sejmu a nie słowo na k…. wokół, którego tyle szumu.
Może więc warto na poważnie potraktować wniosek organizacji pozarządowych i postawić posła Z.Rynasiewicza przed Komisją Etyki, ale za nadmierne upolitycznianie procesu stanowienia prawa , a nie za słowo na k…. Byłby to pouczający przykład dla innych, którzy interes partyjny i prywatny ciągle przedkładają nad interesy publiczne. Nawiasem mówiąc przyczyną tego typu praktyk są partie polityczne, które narzucają taki sposób postępowania. Poseł Rynasiewicz byłby pretekstem do pokazania skali tego zjawiska.
Roman Nowicki