Dzisiejsza polityka ubrała Nas w takie barwy, że nie trudno o domysły. Charakterystyczna stała się wojna na premierów, która w opinii publicznej otrzymała status hipokryzji. Przedstawiani są poszczególni kandydaci, którzy z polityką są za pan brat, i tacy, którzy dopiero zaczynają raczkować po sejmowych korytarzach. Historia pewnego socjologa zaczyna być bardzo kolorowa.

REKLAMA
Profesor Piotr Gliński to nie tylko uznawany socjolog. To także niespełniony polityk, który w 1997 roku startował do parlamentu z Unii Wolności. Bez większego powodzenia. Jego propozycja naprawy rządu jest podobna do tej, którą głosi ugrupowanie Janusza Palikota. Przede wszystkim w dziedzinie ekspertów rządowych. Premier byłby też bezpartyjny, a tego konstytucja nie przewiduje. Czyli nastąpiłby parlament alternatywny.
Jarosław Kaczyński to świetny strateg. Tego nie można podważać. Wie, kiedy wejść, ale z zejściem bywa ciężko. Rozgłos, do którego doszło, spełnił jego oczekiwania. Na ustach Polaków jest Prawo i Sprawiedliwość, Telewizja Trwam, Ojciec dyrektor i wcześniej już poruszane Smoleńskie kości. ''Obudź się Polsko'', bo Kaczyński puka do Twych drzwi.
Z takim przesłaniem idzie także Piotr Gliński. Zapadł w stan euforyczny, gotowy jest do rozmów ze wszystkimi frakcjami politycznymi. Tylko z nim nie chcą rozmawiać. Po jego mimice twarzy tego nie widać, ale rzeczywiście tak jest. Wielce prawdopodobne jest to, że za rolę wyimaginowanego premiera dostanie ''wchodzące'' miejsce do europarlementu. W końcu się politycznie spełni.
I tak do najbliższych wyborów parlamentarnych, które są dopiero za trzy lata. Wtedy stanie się cud. Gliński pozostanie tylko europosłem, a Kaczyński zgłosi się na premiera IV RP. Podobnie zresztą Cymański, którego zastąpi Ziobro. Na przemian bywa w polityce.