Często słychać, że w polityce dominuje populizm, czyli takie działania polityczne, które zmierzają do zdobycia władzy i wpływów przez schlebianie oczekiwaniom społecznym i składanie nierealnych obietnic. Mniej słychać o tym, że odcienie populizmu mogą być różne. A to ma znaczenie.
REKLAMA
Wszystkie przeciwstawiają krzywdy ludu przywilejom różnych elit. Ale już populizm lewicowy koncentruje się na zwalczaniu globalizacji, kapitalistów, międzynarodowych koncernów, amerykanizacji życia. Żąda szeregu przywilejów socjalnych dla obywateli, tj. powszechna służba zdrowia, czy dochód podstawowy. Z kolei populizm prawicowy akcentuje tożsamość narodową oraz wyraża silną determinację do obrony tzw. tradycyjnych wartości. Chętnie podnosi kwestie obyczajowości i przeciwstawia je osobom inaczej myślącym: liberałom, socjaldemokratom, imigrantom, euroentuzjastom, osobom o odmiennych orientacjach i światopoglądach. Może być populizm liberalny, który wprawdzie schlebia ludziom, ale nie podważa podstawowych zasad funkcjonowania demokratycznego państwa i jego zobowiązań względem obywateli. Może też być populizm autokratyczny, który nie tylko podważa zasady demokracji, obsadza wymiar sprawiedliwości lojalistami rządzącej partii i dąży do zdominowania polityki informacyjnej, ale też dehumanizuje opozycję, kreuje politykę lęku i strachu przed zewnętrznymi i wewnętrznymi wrogami, mitologizuje przeszłość i przez jej pryzmat chce budować przyszłość własnymi metodami, nierzadko kwestionującymi dotychczas szanowane zasady gry. W dłuższej perspektywie podważa więc zaufanie obywateli do rządzących elit i samego państwa.
Populizm może więc być definiowany jako ideologia, strategia działania, metoda i styl prowadzenia dyskursu politycznego. W każdej formie kwestionuje istniejący porządek rzeczy, przedstawia się jako reprezentacja zwykłego ludu, odwołuje do społecznych lęków, obaw i kompleksów. I dlatego w każdej swej formie i przejawie jest szkodliwym zjawiskiem społecznym, jako forma demagogii - metodycznego schlebiania wyborcom w celu zdobycia wygranej w wyborach. Zawsze przecież znajdą się ludzie niezadowoleni z obecnego stanu rzeczy, mający poczucie straty, ubytku, czy zwyczajnej zawiści. I zawsze znajdzie się „kozioł ofiarny”, którego można oskarżyć o prawdziwe i urojone krzywdy, niepowodzenia, czy kompleksy.
Jak walczyć z populizmem w polityce? Zwłaszcza szukającym wrogów, kreującym strach, wykluczającym całe grupy społeczne, ideologizującym, antyintelektualnym, antydemokratycznym? Niestety, nie ma jednej prostej odpowiedzi, a walka musi być prowadzona na różnych frontach.
Po pierwsze, trzeba wiedzieć. Konieczne więc jest upowszechnianie wiedzy, czyli świadomości tego, z czym walczymy, z jakimi działaniami się mierzymy, komu one służą, a komu nie. Po drugie, w czasie, gdy zło wokół tak szybko się rozlewa, konieczne jest obudzenie społecznego sprzeciwu i szerzenie dobra: życia w prawdzie, miłości, wolności, tolerancji, sprawiedliwości. Po trzecie, potrzebne są wielkie koalicje, czyli łączenie tych sił, które gotowe są czynnie bronić podstawowych zasad społecznych w państwie, zwłaszcza demokracji, praworządności, praw i wolności obywatelskich, prawa do zdobywania rzetelnej wiedzy o otaczającym nas świecie, aby mieć kwalifikacje do funkcjonowania w nim i konkurowania. Po czwarte, konieczne jest wzmacnianie takich instytucji, jak związki zawodowe i organizacje pozarządowe, czyli organów i podmiotów w sposób niezależny i bezpośredni wyrażających interesy i oczekiwania społeczne. Po piąte, poziom strachu przed atakowanymi przez populistów grupami ludzi znacząco spada, gdy wykluczanej grupie nadamy cechy konkretnych osób. Pokażemy nie sztuczne akronimy (np. LGBT), ale konkretne jednostki ludzkie: kobiety i mężczyzn, dziewczyny i chłopaków, dotkniętych próbą napiętnowania. Po szóste, potrzebni są obywatele, czyli ludzie wyzbyci oportunizmu i konformizmu, świadomi swych praw i obowiązków, gotowi do przeciwstawienia się skrajnym formom populizmu i kreowania odpowiedzialności za własny los.
Naiwnością jest sądzić, że taka walka może być prowadzona w sposób metodyczny i długotrwały, bo pożywek dla populizmu jest aż nadto. Ale trzeba próbować. W ten sposób pomagać w zapewnieniu stabilności społecznej i dalej - bezpieczeństwa i warunków do rozwoju we współczesnym świecie.
