Wieża doszczętnie spłonęła.
Wieża doszczętnie spłonęła. Anna Kassolik

Ornitolodzy z Grupy Badawczej Ptaków Wodnych KULING od kilku lat opiekują się jednym z najpiękniejszych zakątków polskiego wybrzeża – Rezerwatem Mewia Łacha w Ujściu Wisły. Niestety są też tacy, którym bardzo zależy na tym, aby zniszczyć wszystko, co udaje się zrobić tym ornitologom z myślą o przyrodzie i o turystach. Przykład ostatni – po tygodniu od wybudowania platformy widokowej, została ona umyślnie podpalona, prawdopodobnie przez tych samych sprawców i doszczętnie spłonęła.

REKLAMA
To nie pierwszy raz, kiedy ktoś niszczy infrastrukturę, która ma służyć wszystkim i powstała z myślą o turystach. Ujście Wisły jest bowiem przyrodniczym unikatem, miejscem w którym znalazły schronienie rzadkie gatunki ptaków, i w którym odpoczywają się, a nawet przychodzą na świat foki.
Ornitolodzy z KULINGa z myślą o turystach wytyczyli specjalną ścieżkę, aby umożliwić ludziom wstęp do rezerwatu – obowiązywał w nim zakaz ruchu turystycznego. Postawili tablice, odgrodzili ścieżkę specjalną linę. Ostatnio wybudowali platformę widokową. Stała około tygodnia i została właśnie spalona. Doszczętnie. Celowe podpalenie. To nie był pierwszy raz. Wcześniej komuś bardzo zależało na niszczeniu tablic przybliżających świat przyrody turystom. Nie oszczędzono nawet lin i ogrodzenia, wytyczającego ścieżkę. Straty sięgają już setek tysięcy złotych. Sama platforma kosztowała 92 tysiące.
Czy to dzieło przypadkowych wandali? Wszystko wskazuje na to, że tak nie jest. Okazuje się, że sprawcy wiedzą kiedy działać. Pojawiają się najprawdopodobniej w nocy, kiedy nikt nie może ich zauważyć. Muszą też pokonać długi odcinek, bo sama ścieżka i platforma są oddalone od ubitych szlaków. Najszybciej można dotrzeć łodzią.
Być może komuś nie podoba się, że w Ujściu Wisły jest rezerwat, i nie można niszczyć już tak bezkarnie przyrody, szczególnie w okresie letnim, kiedy całodobowo dyżurują tam działacze KULINGa. Możemy się tylko domyślać.
Dziwi mnie fakt, że po tylu aktach niszczenia mienia publicznego, stworzonego dla ludzi, policja nadal nie ustaliła sprawcy. To miejsce mogłoby przynosić dodatkowy dochód. Bo jest wielu turystów, którzy chętnie przyjechaliby w to miejsce, obserwować ze specjalnego punktu foki i ptaki. Wiele będzie zatem zależeć od dobrej woli tych, którzy mieszkają na stałe w Ujściu Wisły i od ich czujności. Jestem przekonany, że oni najszybciej mogliby pomóc w znalezieniu odpowiedzi na to, kto zniszczył wieżę widokową.