Występy Macierewicza w Chicago po raz kolejny pokazały prawdziwą groźną twarz PiS-u. Nie nudne bezbarwne pozbawione wyrazu i cienia charyzmy przemówienia Beaty Szydło, ale słowa człowieka, który insynuuje, że Donald Tusk był agentem Stasi, a winni „zamachu” w Smoleńsku są znani i będą ukarani, okazują się prawdziwym programem PiS-u. W dodatku Polska jest rządzona przez ludzi podobnych do Bieruta i Bermana czyli pozbawionych skrupułów oprawców i zbrodniarzy. To w największym skrócie sens i polityczne przesłanie Macierewicza, całkowicie zbieżne z tym co zarówno on sam, jak i Kaczyński mówili i w zasadzie nadal mówią.
REKLAMA
Kaczyński nigdy przecież nie odwołał insynuacji, że w Smoleńsku doszło do zbrodniczego zamachu, zaplanowanego i wykonanego przez zbrodniarzy głównie Tuska, Komorowskiego i innych (tu nazwiska pojawiają się i znikają w zależności od politycznych potrzeb) oraz Prezydenta Rosji. Platforma sfałszowała wybory, a rządzą nami co najmniej od ośmiu lat zdrajcy, zbrodniarze i złodzieje. Polska jest rozkradana, skorumpowana, celowo niszczona, polska ziemia jest oddawana cudzoziemcom, polskie lasy zagrożone, prawo jest w służbie rządzącej kliki, armia w rozsypce, jesteśmy pogrążonym w ruinie kondominium rosyjsko-niemieckim, polityka zagraniczna polega na podporządkowywaniu naszych interesów obcym, głównie Niemcom i Rosji itp. Ten obraz nie różni się ani w ogólnych założeniach ani w szczegółach od tego co Macierewicz mówił w Chicago i nie widzę powodów, aby specjalnie oburzać się na Macierewicza i przeciwstawiać go rzekomo umiarkowanym innym politykom PiS-u w tym Kaczyńskiemu. Ze względów czysto propagandowych i wyborczych Kaczyński udaje, że coś ma do powiedzenia Beata Szydło i eksponuje rzekomo umiarkowanego i łagodnie (aczkolwiek zdumiewająco chytrze) uśmiechniętego Dudę, co ma świadczyć o nowym obliczu i umiarkowanej „otwartej” polityce PiS-u.
Polacy są narodem o bardzo krótkiej pamięci i łatwości wybaczania. To generalnie dobre cechy, ale ułatwiają one żerowanie i grasowanie w polityce przeróżnym demagogom, populistom, ambicjonerom i frustratom. Polacy łatwo i szybko zapominają o dwóch koszmarnych latach pisowskich rządów i o kilku już łagodnych i pokojowych wizerunkach maskach Kaczyńskiego, które zakładał na użytek wyborów. Obecnie próbuje powtórzyć z grubsza ten sam zabieg. Nawet specjalnie nie udaje. Twierdzenie pod jakimi warunkami i w jakich okolicznościach p. Szydło będzie „mogła” pełnić funkcję premiera jest pokazaniem kto naprawdę rządzi i jaka jest rola tej pani. Podobnie przemilczanie występów Macierewicza przez samego Kaczyńskiego, bo szczerość i bezceremonialność Macierewicza jest polityczną niezgrabnością, przy jednoczesnej desperackiej obronie i jawnym poparciu dla tego co pan Antoni mówił w Chicago przez pisowskie propagandówki, świadczy o całkowitym poparciu i akceptacji.
Mamy kolejną odsłonę starej i nudnej, aż do obrzydliwości sztuczki pod tytułem – zły, impulsywny, radykalny Macierewicz i dobry odpowiedzialny, umiarkowany Kaczyński. Są w tej sztuce elementy farsowe jak Gowin w roli ministra obrony, Szydło w roli premiera i kolejne kandydatury na wysokie urzędy w państwie będące mieszaniną otępienia, pychy i ignorancji na ogół poprzedzających upadek. To wszystko dzieje się w sytuacji, gdy Kaczyński otwarcie kwestionuje niezależność wymiaru sprawiedliwości zgłaszając do sejmu ukaranego wyrokiem trzech lat bezwzględnego więzienia Kamińskiego (za nadużycie władzy i wykorzystywanie służb specjalnych do walki politycznej, czyli jednego z najcięższych przestępstw przeciwko demokracji). Gdy jednocześnie oburza się na jakieś wymyślone i prawdopodobnie zorganizowane przez powiązanych z PiS-em ludzi „afery podsłuchowe”, a sam kwestionuje wyrok niezawisłego sądu, gdy jest to wyrok nie po jego myśli.
Mamy do czynienia z typową dla dyktatorów pogardą dla prawa, traktowaniem sądów jako instrumentu w walce politycznej i niebywałym cynizmem i hipokryzją. W dodatku kandydowaniu do Sejmu Kamińskiego, towarzyszy próba nacisku na prokuraturę i sądy, aby uwolnić ludzi oskarżonych o organizowanie przetargów, wymuszanie i działanie na szkodę rolników pod pozorem pięknych haseł o „obronie polskiej ziemi” i „praw rolników”. Ustąpienie sądu pod presją ulicznych demonstracji, pogróżek Kaczyńskiego i oflagowanych traktorów hałasujących pod gmachem prokuratury byłoby końcem niezależnego wymiaru sprawiedliwości, jednego z ważniejszych osiągnięć młodej polskiej demokracji. Ponury spektakl pod hasłem kłamstwo i hipokryzja trwa.
