
Izrael zablokował transfer środków z podatków należnych Autonomii Palestyńskiej – poinformował w niedzielę izraelski rząd. Pieniądze zostaną przeznaczone na inny cel. To kara, jaką Izrael nakłada na Palestynę za ostatnią wygraną w głosowaniu ONZ, które przyznało jej status obserwatora.
REKLAMA
Dosłownie dwa dni temu Palestyńczycy cieszyli się z przyznania im statusu nieczłonkowskiego państwa obserwatora. Wówczas mówiło się o "wygranej" Palestyny na forum ONZ, chociaż Izrael dość ostro skrytykował tę inicjatywę, podobnie jak USA. Komentatorzy już wtedy przewidywali, że dla Palestyńczyków może to oznaczać problemy.
Te pesymistyczne głosy okazały się trafne, choć nikt nie spodziewał się, że aż tak szybko Izrael zareaguje na wydarzenia z forum ONZ. Rząd Benjamina Netanjahu właśnie poinformował, że "zablokował transfer środków z podatków należnych Autonomii Palestyńskiej". Jak wyjaśnił minister finansów Izraela Juwal Szteinic, "środki te zostaną przekazane na poczet palestyńskiego zadłużenia w izraelskim przedsiębiorstwie energetycznym" – cytuje TVN24.
To jednak raczej tylko wymówka dla skarcenia Palestyny za czwartkowe głosowanie w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Zgodnie, zresztą, z deklaracjami izraelskiego rządu – co podkreślił Juwal Szteinic w swoich radiowych wypowiedziach. "Zapowiadaliśmy, że to (zmiana statusu Palestyny w ONZ – przyp. red.) nie obędzie się bez reakcji ze strony Izraela" – mówił Szteinic.
W efekcie Autonomia Palestyńska straci 460 milionów szekli, czyli około 92 miliony euro, które miała otrzymać w grudniu. To budzi pytanie, czy i jak długo utrzyma się zawieszenie broni między Izraelem i Hamasem, zawarte raptem 2 tygodnie temu. Niewykluczone, że Hamas, rozsierdzony takim posunięciem, wznowi ataki na Izrael, co byłoby wysoce niepożądane – bo może tylko eskalować i tak już bardzo rozwinięty konflikt.
Michał Wąsowski
