Sąd w Kuwejcie skazał młodego aktywistę za obrażenie na Twitterze emira. To już drugi użytkownik serwisów społecznościowych, który został ukarany przez władze tego kraju w ostatnim czasie. Sąd uznał, że choć wpisy nie były zaadresowane bezpośrednio do przywódcy, to jasne jest, że miały go obrazić.

REKLAMA
Ayyad al-Harbi został skazany przez kuwejcki sąd za obrazę na Twitterze emira rządzącego krajem. Choć młody aktywista zaprzeczał, że jego wpisy były wymierzone w emira ani rodzinę panującą. Obrońcy są zaskoczeni, że na tak wątłych podstawach wydano wyrok skazujący. Jednak takie orzeczenia to w Kuwejcie niemal codzienność, bo za krytykę władzy można trafić za kratki nawet na pięć lat.
W aresztach na swoje procesy czeka wielu obywateli tego kraju. Niestety nie pomogą im raczej apele amerykańskiego Departamentu Stanu, który apeluje o przestrzeganie praw człowieka. – Wiecie jak bardzo zależy nam na ludziach, którzy są zamykani za korzystanie z Twittera – mówił Victoria Nuland, rzeczniczka Departamentu Stanu. – Wzywamy rząd Kuwejtu do powrotu do ich tradycji respektowania wolności zgromadzeń, zrzeszeń i wyrażania opinii – mówiła.
Kamil Sikora na postawie Russia Today