
Janusz Palikot straszy proboszczem, inny członek jego ruchu wyśmiewa Jasnogórską Ikonę a pewna europosłanka, zwana w Krakowie Darem Pomorza, oraz inni działacze zwykle skrajnych środowisk lewicowych, uwielbiają się przebierać w pseudo kapłańskie stroje aby wykpić procesje, liturgię czy zwyczajnie zadrwić z Kościoła. Wszystko to okraszone jest populistycznymi hasłami o konieczności odrzucenia państwa wyznaniowego, które najmocniej tkwi w ich głowach. Chcą też skierowania Polski szybkim kursem na drogę postępu i nowoczesności oraz wyzwolenia spod jarzma klerykalnej tyranii.
REKLAMA
Właściwie można do tego przywyknąć i dalej udawać, że nic się nie stało. Zwłaszcza, że coraz częściej jest to działanie na zasadzie tonącego, który patrząc na kolejne badania opinii publicznej brzytwy się chwyta, ale ja zachęcam do spojrzenia na te działania z perspektywy historycznej.
Zbyt rzadko uświadamiamy sobie, że Panie i Panowie spod znaku antyreligijnej agitki nie wymyślili niczego nowego. Właśnie w Państwowym Muzeum Współczesnej Historii Rosji w Moskwie obejrzałem wystawę "Preodoljenie” (Przezwyciężenie) o relacjach państwa i władzy radzieckiej z Cerkwią prawosławną. Ekspozycja pouczająca, bo ukazuje praktykę bolszewickiej wizji oddzielenia państwa od Cerkwi i generalnie religii.
Na wystawie zgromadzono szereg unikatowych zdjęć pokazujących bolszewicką propagandę antyreligijna od czasów Rewolucji aż po lata 70-te. Co ciekawego oglądając ekspozycję mimowolnie zestawiałem prezentowane zdjęcia i palanty z akcjami palikotowców i lewaków, bo choć skala i metody inne to jednak oczywiste jest odwoływanie się do tych samych schematów.
Po prostu myślę, że dziś ludzie walczący z Kościołem nie wymyślili w zakresie propagandy antyreligijnej niczego nowego. Parodiujące liturgiczne procesje marsze młodych bolszewików, przebieranie się w imitujące kapłańskie i liturgiczne szaty stroje, nawoływanie do odebrania Kościołowi wpływu na młodzież (przyznacie, że hasło "młodzi do szkół i klubów a nie do popa", brzmi jakoś dziwnie znajomo). Jest też uroczy plakat z Gagarinem , który w niebie był a Boga nie widział (tak a propos, czekam kiedy zobaczymy lewitującego Janusza Palikota, który powie to samo) itp. itd.
Naprawdę, arsenał antykościelnych i antyreligijnych haseł i skojarzeń od czasów bolszewii specjalnie się nie zmienił. To nadal ten sam stopień prymitywizmu i populizmu połączony z pogardą. I nic tu nie zmieni pseudonaukowy ton Senyszyn czy Palikota, nie mówiąc o mniej wyrobionych akolitach antykościelnej propagandy spod różnych sztandarów współczesnych sił postępu.
Na szczęście wystawa o której pisze, a cześć archiwalnych materiałów pozwalam sobie zamieścić razem z tekstem na blogu, pokazuje też czym taka walka się kończy. To tak pod rozwagę dla każdego, kto swoim proboszczem chce straszyć cudze dzieci albo kogokolwiek innego.
I te myśl dedykuję niektórym blogerom NaTemat nie tylko przed świętami zresztą.
