O autorze
Kiedy jestem gdzieś za granicą zwiedzanie zacyznam od miejscowych
świątyń i miejsc władzy. Przyjrzenie się kondycji (a czasem głownie
tradycji) duchowej i świeckiej ułatwia zrozumienie ludzi, którzy w
danym kraju żyją. Dlatego od prawie ćwierć wieku zajmując sie mediami
po jednej (redaktorskiej) jak i drugiej(managerskiej) stronie. tematem
moich zainteresowań jest Kościół i jego miejsce w zyciu publicznym, co
stawia mnie właściwie na przegranej, gdyz akurat na Kościele (podobnie
jak i na polityce) w Polsce znaja się wszyscy.
Staram się popatrzeć na to co ciekawe, waże i potrzebne zarówno jako
osoba będąca w środku wspólnoty i instytucji, jak i ktoś potrafiący
czasem wyjasnić i wytłumaczyć dlaczego na Kościele nie powinniśmy
stawiać, nomen omen, przysłowiowego krzyżyka.

Papież dalej nie czyta Frondy

Mijają kolejne dni, tygodnie i miesiące pontyfikatu papieża Bergoglio, a ten nadal nie wie, gdzie szukać właściwych podpowiedzi co powinien robić i kogo słuchać. Już jakiś czas temu jeden z autorów "Christianitas", pisma polskich tradycjonalistów radził papieżowi, żeby zamiast dialogów z niewierzącymi i lektury lewicowych gazet czytał raczej katechizm, ale Franciszek jakoś specjalnie się tym nie przejął. Podobnie jak sążnistymi artykułami w Rzepie i połajankami na prawicowych portalach. Jak będzie teraz, kiedy papieża Franciszka napomniał otwarcie i dość ostro sam Tomasz Terlikowski?


Zanim nasi biskupi oderwali się od pisania swoich (jak się okazuje czasami inspirowanych serialami telewizyjnymi listów pasterskich, czy uprawiania krytyki programów publicystycznych w TVP) i przeczytali watykańskie "wytyczne" o przeprowadzeniu konsultacji na najbardziej drażliwe, ale i najtrudniejsze tematy jakimi dziś żyją ludzie wierzący na świecie, inni ( np. Episkopat w Anglii i Walii oraz USA) już zdążyli ustalić terminy, do kiedy mają być przeprowadzone we wszystkich parafiach otwarte dyskusje, a następnie przesłane odpowiedzi wiernych do lokalnych "centrali".

Tymczasem nasz "papież arcykatolickiej publicystyki" ustawił sprawę jasno: wszelkie pytanie wiernych o rozumienie tradycyjnych wartości we współczesnym świecie, o miejsce rozwiedzionych w Kościele czy antykoncepcję jest "jednym z najgorszych pomysłów" bo prowadzą do zamieszania i zwyczajnie mącą wiernym w głowach. Tomek Terlikowski słusznie zauważa, że takie "badanie katolickiej opinii publicznej" nie ma żadnego przełożenia doktrynalnego, ale jednocześnie nie wie lub wiedzieć nie chce, że już wcześniej papieże pytali biskupów podejmując albo przynajmniej zastanawiając się nad ważnymi dla Kościoła i świata sprawami. Czasem warto się wsłuchać w vox populi...

Na dziś widać wyraźnie, że niereformowalny z perspektywy polskich ortodoksów papież Franciszek nadal nie czyta ich "dobrych rad", za nic mając groźbę mieszania w głowach najwierniejszych z wiernych. Co gorsze (dla tych autorów) coraz częściej nie czyta tego także wielu z polskich biskupów. Wierzę, że pogrążeni w tej "świętej niewiedzy" niebawem ogłoszą powszechne wezwanie do otwartej debaty w duchu papieża Franciszka, który za rok na specjalnie zwołanym synodzie chce poważnie podyskutować o wielu sprawach i liczy także na naszą podpowiedź.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...