Nauka nie żyje z chytrości. Nie chęć dużego zarobku, która nakręca biznes, ale ciekawość, nieznużona chęć poszukiwania, odkrycia, zrozumienia. Pasja.
REKLAMA
Takich pracowników potrzeba polskiej nauce - nie zblazowanych kapci, ale naukowych obsesjonatów. Co innego więc trzeba stymulować w pracownikach naukowych, aniżeli chęć zarobku. Nastawienie na kasę wyłącznie może demoralizować.
Nie należy patrzeć po sobie, chciałoby się powiedzieć. Własnej hierarchii wartości wkładać w innych. Nie dla wszystkich jeszcze na tym świecie pieniądze są najważniejsze.
Stymulacja ekonomiczna niszczy nasze uczelnie. Ile masz studentów, tyle dostaniesz pieniędzy z ministerstwa. Dzięki temu ma być studentów jak najwięcej, bez żadnej selekcji. To jest walec, która miażdży cały zestaw wartości uniwersyteckich. Zmienia stosunek do egzaminów, do naboru, niszczy szacunek uczelni dla samej siebie. Ale nie ma wyjścia . Stymulacja finansowa nie prowadzi do podniesienia, ale obniżenia jakości. Dlaczego by tego nie zmienić? Bo jest sprzeczne z jednym uproszczonym schematem myślenia, że pieniądze, pieniądze, a jak mają być większe pieniądze, to jeszcze bardziej pieniądze.
Czy nie można by stworzyć innego systemu finansowania wydziałów, stabilnego, ryczałtowego, a mechanizmów stymulacji jakości, a więc zatrudniania najlepszych, szukać gdzie indziej? Przecież one istnieją na wielu wyśmienitych wydziałach. Może by się temu przyjrzeć uważnie, jak to możliwe?
Państwo płaci i niczego nie wymaga w kwestiach merytorycznych - tak mniej więcej wygląda sponsorowanie przez ministerstwo kultury funkcjonowania teatrów, filharmonii, oper. Kto ma grać, śpiewać, co mają grać i śpiewać - wara od tego urzędnikom ministerstwa. Dlaczego? Odpowiedź prosta - bo się nie znają.
Dlaczego jednak urzędnicy z ministerstwa znają się na pracy uczelni akademickich, a pracownicy naukowi mają jedynie wypełniać ministerialne instrukcje. Czy nie powinno być raczej tak, że się płaci i daje naukowcom wolną rękę, by oni sami robili to, co do nich należy.
Praca naukowa na pewnym poziomie jest działalnością twórczą, wymaga swego rodzaju "artystycznych" inklinacji. Nie są do walory urzędnicze.
A poza tym polecam dzisiejszy wywiad z prof. Karolem Modzelewskim w Gazecie Wyborczej. Jak ktoś przejmuje się losem polskiej nauki, powinien sobie ten artykuł wydrukować i powiesić nad łóżkiem. Tekst, który w kilku słowach diagnozuje podstawowe problemy. Można by rozwijać to, wyłożyć dokładnie, czym jest praca naukowa, jak przekazywana jest we wspólnej pracy nauczyciela i ucznia, że bez dobrych nauczycieli mamy zapaść, że więc trzeba szukać najlepszych, a nie prowadzić jakichś walk o niby obiektywną ocenę, bo obiektywna ocena nie istnieje. Każda ocena jest subiektywna. I cała rzecz w tym, by oceniającym był wybitny specjalista, a nie kretyn, nieuk, i karierowicz. Tylko o to chodzi, by w nauce rządzili najlepsi, i by o tym nie decydowały indeksy, cytowania, ani też ministerstwo szkolnictwa wyższego.
