Stadion Narodowy
Stadion Narodowy Fot. Mateusz Baj / Agencja Gazeta

Dobra, dobra, nie chłopaków w ogóle, chłopaków Smudy, naszych reprezentantów mam w sercu.

REKLAMA
Mój młody kolega, dziennikarz NaTemat, Jakub Radomski napisał tu kilka dni temu, że generalnie, to on ma naszą kadrę gdzieś, bo to i Polacy i Francuzi i Niemcy, takie ni toje nie sioje. W metrykę koledze Jakubowi nie zaglądałem, ale na oko szacując, ma on połowę moich lat. A co z tego wynika, ma łatwość wypowiadania sądów kategorycznych i jednoznacznych. Ja nie mówię, że sądów głupich, ale jednak dość radykalnych.
Więc może sobie kolega Jakub mieć naszą kadrę w poważaniu. Ja, stety, niestety,
takiego komfortu nie mam. Ja, drogi Jakubie, o takiej imprezie jak Euro2012 w Polsce, mogłem sobie w Polsce przez kilkadziesiąt lat co najwyżej pomarzyć. A teraz, sto dni przed jej rozpoczęciem, doczekać się jej nie mogę.
Kuba Radomski
Dziennikarz naTemat

Pewnie powinienem czuć jakieś wielkie podniecenie przed zbliżającą się imprezą, pewnie powinienem co jakiś czas nerwowo zerkać na wiszący w pokoju kalendarz i patrzeć ile dni zostało do meczu otwarcia. Ale jakoś tego nie robię.

Tobie, chłopie, przeszkadzają Francuzi i Niemcy w naszej narodowej, a ja dołożyłbym jeszcze jakiegoś Nigeryjczyka albo Izraelczyka, wielkiej różnicy mi to nie robi. Zadnej różnicy mi to nie robi. Dlaczego? W roku 1985 - tym byłem na drugim roku studiów. Wynajmowałem wtedy przez kilka miesięcy pokój u starszej pani na ulicy Saskiej, na Saskiej Kępie, jakiś kilometr od stadionu, wtedy Dziesięciolecia, dziś Narodowego. W kraju rządziła komuna, w pokoju było zimno jak czort i żeby było cieplej, trzeba było nosić węgiel. Stadion Dziesięciolecia przypominał pobojowisko, a jakby wtedy ktoś powiedział, że za ćwierć wieku i dwa lata kilometr dalej odbędzie się spotkanie inaugurujące Mistrzostwa Europy, to by go wszyscy do czubków wysłali. Ale udało się. Wolna Polska jest faktem, a za chwilę mistrzostwa będą faktem.
Na grymasy nie mam czasu ani ochoty, nie mogę się już doczekać momentu,
gdy 8 czerwca nasi wybiegną na stadion, a my będziemy ryczeć "Polska, Polska".
a jak im zaśpiewamy "Jeszcze Polska", to oni zobaczą, że umieją na boisku znacznie więcej niż myśleli. I guzik mnie obchodzi czy bramkę dla nas strzeli Lewandowski czy Obraniak, niech obaj strzelą, ku chwale ojczyzny.
Jakubie, to jest, zrozum, wielkie polskie święto. A może nie rozum. Ty masz swój wiek, może to jest fantastyczne, że Ty i wolną Polskę i mistrzostwa w Polsce uważasz za coś oczywistego i na naszą drużynę możesz się obrazić. Mój ojciec się nie obrazi. I ja nie.
Ty masz prawo do swojego sceptycyzmu, a ja do swojej wielkiej radości.
Nikt mi mojej wielkiej radości z Euro ni zabierze, będę zdzierał gardło i naszym pomagał, będę kibicował Smudzie i jego chłopakom. Dlaczego? Proste. Parafrazując wieszcza - "urodzony w niewoli, okuty w powiciu, ja tylko jedno takie Euro, będę miał w swoim życiu".