Śmichy chichy, a moje dziennikarskie śledztwo wykazało prawdziwy spisek. Czyj? Putina i Tuska. Przeciwko komu i czemu? Przeciwko najbardziej patriotycznemu polskiemu politykowi, przeciw najbardziej patriotycznej gazecie i przeciwko jednemu z najbardziej patriotycznych dziennikarzy.
REKLAMA
Moje śledztwo podjąłem po zażyciu odpowiedniej mieszanki wysokoenergetycznych, zjonizowanych składników. Zażyłem je, by do sprawy podejść z energię. Także po to by nie zabrakło mi odwagi, by ujawnić owoce śledztwa, co każe mi iść na wojnę z dwoma krwawymi reżimamy, Putina i Tuska.
Najpierw motyw. Cui prodest, mówi łacińskie powiedzenie. Ten popełnił zbrodnię, komu przyniosła ona korzyść. Kto odnosi korzyść z jakiegoś działania, ten jest prawdopodobnym sprawcą. Takie przyjąłem założenie. Któż odniósł korzyść z dzisiejszej epopei? Wiadomo. Państwo Tuska nie działa, notowania Tuska spadają. Reżim postanowił się więc ratować. Oczywiście w sposób haniebny i zdradziecki.
Tak jak dwa i pół roku temu, Putin z Tuskiem znowu zawiązali spisek przeciw Polsce. Putin i Tusk wiedzieli, że nowy wizerunek prezesa Jarosława, to nie żaden wizerunek, ale obraz prawdziwy. Prezes złagodniał. Prezes jest merytoryczny. Taki prezes może zdobyć władzę, a więc jest zagrożeniem dla bolszewików i POlszewików.
Do haniebnej prowokacji wymyślonej na Łubiance i na Kremlu postanowiono wykorzystać najbardziej patriotyczny polski dziennik. I redaktora Gmyza, słynącego z rzetelności. Podsunięto im dokumenty o nitroglicerynie i trotylu. Podsunięto im też świadków wskazujących na istnienie tych substancji na wraku.
Moje śledztwo dziennikarskie wykazało, że redaktor Gmyz, stosując najbardziej
wyrafinowane dziennikarskie metody, dotarł do podsuniętych mu dokumentów. A potem, jak to ma w zwyczaju, weryfikował wiarygodność źródeł. KGB, ABW i CBA podsunęły mu funkcjonariuszy, którzy wiedzieli, że trotylu i nitrogliceryny na wraku nie było, ale redaktorowi Gmyzowi powiedzieli, że były.
wyrafinowane dziennikarskie metody, dotarł do podsuniętych mu dokumentów. A potem, jak to ma w zwyczaju, weryfikował wiarygodność źródeł. KGB, ABW i CBA podsunęły mu funkcjonariuszy, którzy wiedzieli, że trotylu i nitrogliceryny na wraku nie było, ale redaktorowi Gmyzowi powiedzieli, że były.
Dziennikarskie śledztwo, tym razem moje, wykazało, że świadkowie byli niby zakonspirowani, ale się specjalnie przed Gmyzem zdekonspirowali. I w błąd, a dokładniej w wielbłąd go wprowadzili. Redaktor napisał co wiedział i co potwierdził. Prezes przeczytał co było napisane. Redaktor odpalił bombę. Zaraz po nim odpalił ją prezes. Zamach w Smoleńsku oczywiście był. Ale KGB, ABW, CBA, Putin i Tusk chcieli, jak wykazało moje dziennikarskie śledztwo, tę oczywistą oczywistość skompromitować, by potem każdy patriota wiedzący, że był zamach, bał się powiedzieć, że był zamach. To była antypolska akcja profilaktyczna.
Wiem, że patriotycznych i niepokornych dziennikarzy to nie przestraszy, ale taki właśnie cel chciano osiągnąć. Nie uda się! Oni wiedzą, i mają słuszną słuszność, że oczywistą oczywistością był zamach. I nie odpuszczą. Dla Polski, dla Polskęzbawa. Dla nas, Polaków. Dla ludzkości.
Prowokacji Putina i Tuska mówimy stanowcze nie! Znaczy niepokorni mówią, a my ich wspieramy. Tuskowi mówimy nie. Dość niszczenia Polski, koniec, ojcze dyrektorze, wspieraj nas modlitwą, ruszamy pojutrze, czas nowe Powstanie Listopadowe zacząć. I proszę mnie nie pytać skąd czerpię swoje informacje. Moje źródła są wiarygodne i niezależne. Nigdy ich nie ujawnię. O nie. Czas stanąć u boku Polskęzbawa, niepokornych, patriotów, czas się otrząsnąć. Co się podzieliło to się już nie sklei. Na Belweder! Do boju! Hej kto Polak na bagnety!
