Film Anity Gargas nazywany przez niektórych błędnie dokumentalnym (w istocie to nie żaden dokument ale szyta grubymi nićmi PIS - owska politgramota) obejrzało trochę ponad 3 miliony widzów. To nie byłoby mało, ale to bardzo mało biorąc pod uwagę wielotygodniowe kontrowersje wokół tej produkcji, czyli potężną, darmową promocję wytworu.
REKLAMA
Oglądalność produkcji pani Gargas była trochę wyższa od oglądalności nadanego trochę wcześniej filmu National Geographic. Ale pierwszy film musiał się zderzyć z "Barwami szczęścia', a przede wszystkim z oglądalnościowym tytanem jakim jest "M jak Miłość".
Może jeszcze ważniejsze są udziały w rynku. Dzieło Gargas obejrzał średnio mniej więcej co piąty widz, który w godzinach jego nadawania miał włączony telewizor. Znowu, wynik teoretycznie bardzo przyzwoity, ale naprawdę kiepski jak na cały zgiełk wokół tego paradziennikarskiego paradokumentu.
Wystarczy powiedzieć, że standardowo dużo wyższe udziały mają na przykład programy Elżbiety Jaworowicz. Serial o Annie German ma średnio prawie 7 milionów widzów i prawie 40 procent udziałów w rynku. Serial Rancho 6.5 miliona i 35% udziałów, M jak Miłość zaś ponad 40 procent udziałów. Wszystko to nie świadczy o tym, że decyzja nadania dzieła Gargas była słuszna(czy była słuszna czy niesłuszna, to w tym miejscu zostawiam na boku). Wiadomo natomiast, że straty społeczne będą znikome.
Inspirująca i intrygująca była rozmowa Piotra Kraśki z dwoma naukowcami. Naukowiec z Kanady, który wyjaśniał dlaczego teoria zamachowa jest bez sensu, nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, bo wyglądał i brzmiał tak jak człowiek sobie wyobraża naukowca. Wielkie wrażenie zrobił natomiast na mnie profesor, zwolennik teorii, którejś z teorii w każdym razie, pana Macierewicza. Okazuje się, że jako dowód zamachu może naukowiec przedstawiać zdjęcia, ale nie powie skąd je ma. A tezy o wybuchu dowodzić mogą eksperymenty na puszkach. To jest gość!
Nawiasem mówiąc miałem wrażenie, że były to puszki po piwie. Zdaje się, po piwie marki Tyskie. Całe szczęście, że nie po tym innym piwie, no wiecie, tym z pewnego dowcipu. W każdym razie eksperymenty na puszkach to był hit wieczoru, który - jak się okazało - zawierał tego dnia w telewizji lokowanie produktu.
Wracając do dziełka pani Gargas. Pani Gargas pokonała wczoraj pod względem oglądalności samą Angelinę Jolie, co ma wyraz kobiecy i ogólnoludzki oraz Daniela Olbrychskiego, co ma wymiar ideologiczny. W nadawanym w Polsacie filmie "Salt" Jolie jest agentką, oficjalnie CIA, może jednak agentką ruską, a Olbrychski jest byłym ruskim agentem, ale może i obecnym. Te parę agentów Anita Gargas pokonała, co, każdy przyzna, jest symboliczne. Przecież film Polsatu był nadawany w kategorii Megahit, produkcja Gargas zaś, to Megashit. Sukces pozostaje jednak sukcesem.
Gargas pokonała Jolie. Jutro do boju rusza pani Stankiewicz. Oj będzie się działo.
