Newsweek właśnie puścił w świat informację o spotkaniu premiera Tuska z działaczami PO. Ta historia mówi całkiem sporo o polskiej polityce. Podobnie jak wpisy pod tekstem Tomasza Machały mówią wiele o stanie świadomości wielu z nas.

REKLAMA
1. Premier Tusk mówi, że nie wie co to za człowiek zalęgł się w gabinecie politycznym ministra Sienkiewicza, ale gdy działacze mówią, że "to PiSior", premier mówi, że pewnie długo pisior stanowiska swego zajmować nie będzie.
2. Nie wiemy jaki jest los PiSiora. Premier, jak się wydaje, chciał ukoić działaczy PO dając im do zrozumienia, że skoro PiSior, to pewnie zbyt długo stanowiska zajmować nie będzie.
3. Wolałbym, by premier powiedział - "nie wiem czy PISior czy nie, sprawdzę, jeśli to dobry człowiek do sprawowania funkcji, którą sprawuje, to PISior czy nie, zostanie na stanowisku.
4. Jak słusznie napisała w komentarzu Maria Bos, nie za bardzo rozumiem o co idzie z tymi gabinetami politycznymi. Zgadzam się z Panią Marią, że idea wydaje się poroniona. Zbyt wiele razy okazywało się, że są te gabinety przechowalnią dla "szczawików", by nie zakwestionować sensu istnienia owych gabinetów.
5. Ma rację Tomasz Machała słusznie opisując logikę państwa partyjnego. Ma rację, gdy pisze o tej samej logice, którą kieruje się często państwo PO, a kierowało się i państwo PIS. Nie mogę jednak nie zauważyć, że to Donald Tusk zachował na stanowisku szefa CBA pana Kamińskiego i wyeksmitował go z tego stanowiska dopiero, gdy okazało się, że pan Kamiński zajmuje się w CBA wyłącznie tym jak Donalda Tuska politycznie wysadzić w powietrze.
6. Logika państwa partyjnego ma u nas już prawie 25 lat, a w pewnym sensie, ponieważ jest to logika mentalnie PRL-owska, już prawie lat 70. Za długo. Może nadejdzie czas, gdy ludzie będą się dzielić wyłącznie na przydatnych dla Polski i mniej przydatnych, a ich partyjno - polityczne afiliacje będą mniej istotne. Oby. Kiedyś.
7. Przepraszam pana Nosiadka Józefa i innych. Pan Nosiadek i wielu innych chcieliby, by premiera Tuska jakimś nagraniem wysadzić w powietrze. Nagranie, które zaprezentował Newsweek jest dla szefa rządu kłopotliwe, ale nie kompromitujące.
8. Pan Nosiadek i inni, powinni bardziej niż na Newsweek liczyć na niepokornych. Jest oczywiste, że niepokorni nie są związani z żadną partią i z tą samą stanowczością opublikują wszelkie informacje kompromitujące i dla PO i dla PIS. Czyż niepokorni nie opublikowali wielu informacji straszliwie szkodzących panu Kaczyńskiemu? Nie? Pewnie przez przypadek.
9. Usłyszałem już w ciągu ostatnich 24 godzin, że to nagranie zaszkodzi PO, więc dlaczego Newsweek je publikuje. Powtórzę to, co już tu pisałem. Newsweek ma swoje wyobrażenie o tym jakie wartości są Polsce najbardziej potrzebne, ma swoje wyobrażenie o tym jaka władza jest Polsce potrzebna, a jaka jest dla Polski zagrożeniem. Newsweek ma jednak przede wszystkim swoje obowiązki wobec czytelników. Jakie? Mówienie prawdy. My nie jesteśmy w żadnym partyjnym zaprzęgu, publikujemy więc ważne i ciekawe informacje niezależnie od tego komu mogą pomóc, a komu zaszkodzić.
My to nazywamy, tak, prawdziwym dziennikarstwem. Normalna, demokratyczna Polska takiego dziennikarstwa potrzebuje. Przede wszystkim potrzebują go nasi odbiorcy. Jesteśmy do usług.
10. Wciąż czekam na niepokornych i jakiekolwiek ich publikacje, które w jakikolwiek sposób mogą sprawić kłopot nie tylko premierowi Tuskowi i PO, ale także PIS-owi i Jarosławowi Kaczyńskiemu. Może się doczekam. Czekam cierpliwie.