Otwieram serwis internetowy braci Karnowskich i oczom nie wierzę. NASZ WYWIAD, krzyczy na górze kapitalikami informacja o wywiadzie Jarosława Gowina dla owego serwisu. Powiem szczerze - zdębiałem. Gowin nie tylko daje Karnowskim wywiad, ale też występuje w nim na kontrze do Tuska. Powiedziałbym, że to interesujące miejsce, interesujący sposób i interesujące towarzystwo by prowadzić publiczną polemikę ze swoim szefem.

REKLAMA
Jarosław Gowin być może nie zdaje sobie sprawy, że Michał Karnowski uważa, że w Smoleńsku doszło do zamachu na prezydenta, że Donald Tusk jest za niego co najmniej współodpowiedzialny. Być może nie zdaje sobie sprawy, że serwis ów w sposób agresywny atakuje polityków i sympatyków Platformy. Jeśli Jarosław Gowin tego nie wie, to jest naiwny i zagubiony. Jeśli wie, to powiem, że wybiera sobie interesujących sprzymierzeńców, żeby Donaldowi Tuskowi dokopać. Nie uważam absolutnie, że posłowie Platformy mają występować w mediach liberalnych, a posłowie PiS tylko w prawicowych. Ale moment jest szczególny - chwilę po obchodach drugiej rocznicy Smoleńska. W takim momencie ten wywiad ma pewne symboliczne znaczenie.
Już w pierwszych słowach rozmowy z Piotrem Zarembą minister sprawiedliwości wypowiada premierowi posłuszeństwo. Na pytanie, czy opinia Donalda Tuska w sprawie konwencji zamyka temat, Gowin odpowiada: Nie zamyka. I dodaje, że jego zdaniem konwencja zmusza Polskę do walki z "tradycyjną moralnością". Gowin czyni się więc obrońcą moralności tradycyjnej, staje na czele nie tylko platformerskiej prawicy, ale na czele czegoś więcej. W stylu braci Karnowskich wprowadza podział o charakterze moralnym, sugerując że on to tradycyjna (i lepsza Polska), a druga strona, to moralnie upośledzona, zapatrzona na Zachód lewica.
Dotąd publicznie wyrażona wola premiera w jakiejś sprawie, tę sprawę w Platformie zamykała. Gowin czyni wyłom w tej zasadzie. Bardzo jestem ciekaw, czy jest to już hasło do ataku, czy jeszcze sprawdzanie dokąd się może posunąć. Bo na pewno nie jest to zwykła nieostrożność. Gowin jest moim zdaniem na to zbyt mądry.
Gowin mówi, że w sprawie konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet "liczy na poparcie niektórych członków rządu, na przykład ministrów z PSL". Oznacza to, że klei przeciwko Tuskowi opozycję. Zapowiada, że przeciwko konwencji "będzie głosował na Sejmie". To czego nie mówi, ale jest oczywiste, to że będzie dla takiego sposobu głosowania mobilizował konserwatywną część Platformy. Wystąpi ona razem z PiS i pewnie częścią (większością?) PSL.
Jest jasne, że jeśli liberalna większość Platformy przegra, rozpoczną się wielodniowe dyskusje o utracie przez Tuska większości i w partii i w Sejmie. Jarosław Gowin gra więc poważną partię. Jej znaczenie wykracza poza konwencję kobiecą.