
Polski Twitter eksplodował - napisał serwis Buzzfeed o reakcji na wiadomość, że kandydat na prezydenta USA Mitt Romney chce spotkać się z Lechem Wałęsą. Życzliwi polscy prawicowi internauci poinformowali Romneya, że spotka się ze zdrajcą, "Bolkiem" i człowiekiem odpowiedzialnym za pałowanie robotników. Romney już się sporo bzdur naczytał w życiu, więc te nie zrobią na nim wielkiego wrażenia. Idę też o zakład, że będą całkowicie nieskuteczne.
REKLAMA
A to z jednego powodu. 23 lata to dużo czasu. Jedno pokolenie. W tym czasie zapomina się o ludziach i o wydarzeniach. Jeśli pamięć o kimś lub o czymś potrafi przetrwać taki czas, to oznacza, że ten ktoś jest w pamięci wieczny. Zwłaszcza w czasach, w których w kilka dni świat produkuje więcej informacji, niż publikował łącznie przez kilka tysięcy wcześniej.
Czytaj też: Buzzfeed o Romneyu u Wałęsy
23 lata nie nadszarpnęły pamięci o Lechu Wałęsie. Mam na to dowód sprzed zaledwie kilkunastu dni. Pokazywałem naTemat na spotkaniu z kilkuosobową grupą biznesmenów. Jeden był Kanadyjczykiem, inny Francuzem, a trzeci Włochem. Zrobili w swoich firmach niewyobrażalny sukces i gigantycznie pieniądze. Mieszkają w Szwajcarii. Nie imponują im już pieniądze, nie imponują im ludzie, bo obracają się w świecie samych Bardzo Ważnych Osób. Pokazywałem im naTemat od kilku minut, gdy nagle gdzieś na stronie zauważyli zdjęcie Lecha Wałęsy.
Ich reakcja była niebywała. Podskoczyli na krzesłach i podekscytowani zaczęli pytać, jak często Lech Wałęsa pisze, o czym pisze, w jaki sposób go przekonaliśmy. Kolejne minuty poświęcili wyłącznie na wypytywanie mnie o byłego prezydenta.
Czytaj bloga Lecha Wałęsy: Dziś napisał o spotkaniu z Romneyem
Cokolwiek sądzicie więc o Lechu Wałęsie - piszę to do prawicowych Twitterowców - musicie widzieć, że były prezydent jest na Zachodzie podziwiany i szanowany. Budzi emocje u niektórych niewiele mniejsze, niż w 1990 roku. Niszczenie go jako polskiego autorytetu i marki wywołuje tylko taki efekt, że jesteście uznawani na Zachodzie za co najmniej dziwaków.
