Jarosław Gowin Platforma Obywatelska
Jarosław Gowin Platforma Obywatelska Fot. Bartosz Bobkowski / AG

Janina Paradowska widzi Jarosława Gowina jako głowę państwa, Janusz Palikot twierdzi, że Gowin nic nie znaczy i "jest skończony". Dwie skrajne opinie. Wyciągnąć z nich średnią trudno tak samo, jak stworzyć jeden projekt ustawy o in vitro z dwóch wzajemnie sprzecznych. Jaki jest Gowin i ile waży w Platformie.

REKLAMA
Niektórzy widzą w nim drugiego Jana Rokitę. Krakowskiego intelektualistę. Zadzierającego nosa mądralę, zawsze skorego do pouczenia intelektualnych ignorantów. Wyniosłego dżentelmena z Plant, choć bez znanej publicznie szalonej żony. Ci którzy tak oceniają Gowina mylą się jednak. Rokita był zawsze w Platformie sam, po jego odejściu ludzie Platformy odetchnęli z ulgą. Gowin nie jest w Platformie sam. Mówi o grupie konserwatywnych posłów "moja grupa". Oni mówią o nim, że jest jej liderem.
Światopogląd potrafi być mocnym klejem. Gdy Donald Tusk zapytał w Jachrance posłów Platformy, co ich łączy poza władzą, to rzeczywiście większość miałaby problemy z odpowiedzią. Platforma, to wbrew obiegowemu przekonaniu nie jest grupa konserwatywna i liberalna reszta. Jest tam także trzeci zawodnik: szara masa.
Zdeklarowani konserwatyści, a jest ich 40-50 to spoista, wzajemnie wspierająca się grupa o silnych przekonaniach. Są w niej posłowie, którzy tak jak Godson powiedzą: Jeśli mam mieć złamane sumienie, to wolę nie być w PO.
Zdeklarowanych liberałów, a jest ich kilkudziesięciu więcej niż konserwatystów także łączą silne przekonania wolnorynkowe i wolnościowe. Także łączy ich coś więcej niż władza, choć jak to liberałowie, skłonni są do różnych kompromisów.
I wreszcie reszta klubu, to posłowie, którzy klaskać będą silniejszemu. Dziś są to liberałowie, więc większość jest liberalna. Ale gdyby kierunek miał nadawać Gowin, to szara masa widzi siebie także jako konserwatystów.
Czy Palikot ma rację, mówiąc, że Gowin jest kompletnie pozbawiony w Platformie znaczenia? Absolutnie nie ma racji.

Palikot o Gowinie w Newsweeku

Tusk ma silną pozycję. Kiedy będzie chciał, to skasuje Gowina. Gowin nie jest żadnym podmiotem, wbrew temu co twierdzą media. Popiera go jakieś 10-12 osób. Prawdopodobnie Gowin w grach z PiS posunął się za daleko. Decyzja polityczna zapadła. Kiedyś się wykona wyrok: jak ktoś popełni samobójstwo w więzieniu albo będzie jakaś taśma jak z Sawickim. Gowin, moim zdaniem, jest już skończony.


Gowin ma znaczenie. Kilkudziesięciu konserwatystów mu to znaczenie nadaje. Każda grupa potrzebuje lidera, a Gowin który jest sprawny intelektualnie, wypada dobrze w mediach i przede wszystkim jest ministrem rządu, jest najlepszym z grupy jej przedstawicielem. Nie boi się stawiać tematów, przeciwstawiać woli Tuska, wojuje z Gazetą Wyborczą. To ustawia za nim konserwatywną grupę.
Jednocześnie nie jest tak, że konserwatyści są żołnierzami Gowina. On znaczy dla nich tylko tyle ile sam znaczy w Platformie i w polityce. Każdy gra w polityce na siebie. Gdyby dziś Donald Tusk wyrzucił Jarosława Gowina z partii, a Gowin ogłosił że zakłada własną partię, to ilu posłów PO poszłoby za nim? Może dwóch, może jeden, może żaden. Celem posłów jest dostać się do kolejnego sejmu. Staną za tym, który im da tą gwarancję. Będą siedzieć z Tuskiem, a nie iść na awanturę z Gowinem.
Inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby Platforma miała 5-7 proc. poparcia. Tak, wtedy konserwatyści mogliby woleć wyruszyć z Gowinem, niż siedzieć z Tuskiem. Jakie jednak wydarzenie miałoby zepchnąć PO do tego poziomu.
Polityczna inicjatywa Gowina zależy od siły Tuska. Ale i vice versa. Polityczna siła Tuska zależy od Gowina. Hanna Gronkiewicz Waltz retorycznie zapytała premiera na ostatnim posiedzeniu klubu, co by się stało, gdyby Platforma otrzymała w wyborach tylko 3 proc. mniej głosów. Gdyby zabrakło trzech procent konserwatywnego, prawicowego poparcia. Zabrakłoby większości w Sejmie i Tusk miałby dziś na głowie nie tylko Waldemara Pawlaka. Tusk więc także jest zakładnikiem konserwatystów.
Jarosław Gowin prowadzi grę. Janina Paradowska bardzo mu zaszkodziła w Platformie, pisząc w Polityce, że Gowin będzie kandydatem na prezydenta popartym przez PiS. Dziś jest to na pewno przedwczesne. Zapewne dużo przesadzone. Gowin z pewnością opanował sztukę spokojnego czekania i budowania pozycji przemyślanymi ruchami.
Teraz jest w ruchu.