Dominika Wielowieyska w "Poranku TOK FM" unikała dziś nazwiska "Korwin Mikke", nazywając polityka "panem Januszem". A w felietonie w Gazecie Wyborczej zapytuje mnie osobiście, po co dzwoniłem do pana JKM z prośbą o komentarz. Już odpowiadam.
REKLAMA
Otóż dzwoniłem, ponieważ różne medialne bojkoty wydają mi się absurdalne. Monika Olejnik nie zapraszała swego czasu Andrzeja Leppera, prawicowe media za gorszego niż Korwin Mikke uznają dziś Janusza Palikota, w Radiu Maryja nie spodziewam się usłyszeć Stefana Niesiołowskiego, a w Gazecie Wyborczej z jakiegoś powodu nie jestem w stanie znaleźć felietonów prawicowych polityków, działaczy, ekonomistów. Gazeto, dlaczego bojkotujecie senatora Bireckiego na przykład? Senator z pewnością napisałby kompetentny artykuł o gospodarczych propozycjach PiS.
W radiu TOK FM, gdzie Dominika Wielowieyska prowadziła dziś "Poranek" miała za gości jednego z posłów Ruchu Palikota, a potem Jana Dworaka, a za publicystów Waldemara Kuczyńskiego i Łukasza Lipińskiego z Gazety Wyborczej. Prawicowym listkiem figowym był Dominik Zdort z Rzeczpospolitej.
Ja uważam, że warto spróbować rozmawiać z każdym. Spróbować znaczy, że jeśli rozmowa nie ma sensu, to trzeba ją zakończyć. Tak jak tą z Januszem Korwin Mikkem.
W jednym się z Dominiką Wielowieyską zgadzam. Czas zakończyć temat pana Janusza. I właśnie go kończymy. Na koniec dodam, że chcąc ułatwić czytelnikom znalezienie bloga Dominiki Wielowieyskiej zamieszczam link do Gazety Wyborczej. Żałuję, że Gazeta Wyborcza, stale bombardująca naTemat żądaniami linkowania, sama jakoś tego zwyczaju nie chce u siebie wprowadzić.
