Reklamówka Platformy o 300 miliardach z Unii nie zniknęła z sieci. Ale my wszyscy dostaliśmy dziś interesujący materiał do analizy. Nie, nie chodzi o dziennikarstwo Cezarego Gmyza. Jeśli chodzi o nie, to zdołaliśmy się zorientować wcześniej. Chodzi o entuzjazm z jakim jego, jak się okazało bzdurną informację, przyjęli publicznie niektórzy posłowie i sympatycy PiS. Nawet ci z naukowymi tytułami.
REKLAMA
Ten entuzjazm wskazuje, że partia Kaczyńskiego popełnia w walce z Platformą zasadniczy błąd. Że ma stałą tendencję do traktowania Platformy jako oczywiście zbrodniczej i skrajnie szkodliwej partii, ale składającej się zasadniczo z głupków. Platforma tymczasem, choć nie jest ani szczególnie pracowita, ani nazbyt dynamiczna, ani z pewnością bezbłędna, to jednak nie składa się z samych głupków. Jak najwyraźniej wyobraża sobie PiS.
Sympatycy PiS nie czekali zbyt długo z komentarzami po podaniu przez Cezarego Gmyza "informacji" o skasowaniu przez PO wyborczego filmu. Wielu szybko uwierzyło, że to stało się naprawdę. Nawet ci z tytułami naukowymi, jak profesor Krasnodębski, dystrybuowali bzdurę. Sądziłem, że zwłaszcza pracownicy naukowi mają w genotypie pewną ostrożność co do jednoźródłowych informacji. Że osoby, takie jak poseł Andrzej Duda, w końcu z wyższym wykształceniem (doktorat), najpierw coś sprawdzają, a potem piszą, albo polecają. Generalnie być może tak (mam nadzieję!), ale w przypadku jednego podmiotu, pewnej grupy ludzi i pewnego Kaszuba, zdecydowanie NIE.
Poseł PiS Andrzej Duda na Twitterze
PO usunęła swój spot o 300 mld zł z unijnego budżetu, a ja go zamieszczam. Precz z Wielkim Bratem :) CZYTAJ WIĘCEJ
Gdy więc chodzi o Platformę, sympatykom i politykom PiS szybko wyłącza się rozum. Są skłonni uwierzyć, że Platforma jest w stanie zrobić każde głupstwo i każdy idiotyzm, że w sumie składa się z nieogarniętych głupków, którzy nic o świecie nie wiedzą.
Gdyby Platforma film o 300 miliardach rzeczywiście z sieci usunęła, to nic o świecie by nie wiedziała. Mam nadzieję, że każdy zdołał się już zorientować, że z internetu nic usunąć się nie da. Że zawsze na końcu, jak nie cache w Google, to screen jakiegoś użytkownika pokazują prawdę.
Politycy PiS są jednak skłonni bardzo szybko uznawać, że Platforma jest w stanie zrobić każde głupstwo. Tak właśnie zrobili dziś. To cenna dla Platformy wiedza. Daje wręcz nieograniczone możliwości podpuszczania Prawa i Sprawiedliwości. Twitter już nie raz wyprzedzał rozum, wielokrotnie prezes Kaczyński też.
W "Sztuce wojny" znaleźć można następującą radę: Jeśli dowódca jest zawzięty i skłonny do gniewu, obrażaj go i doprowadź do wściekłości, aż zirytowany i zmieszany ruszy na ciebie bez planu i lekkomyślnie.
Bez planu i lekkomyślnie - to najkrótszy opis dzisiejszego, ale nie tylko dzisiejszego, szturmu polityków PiS na Platformę. Partia Kaczyńskiego wkłada palce wszędzie tam, gdzie wydaje jej się, że może PO zaszkodzić, nie zauważając że w wielu przypadkach sama mocno parzy sobie palce. A poważne oparzenia nigdy całkowicie ze skóry nie schodzą.
Żeby PiS mogło z Platformą wygrać kiedyś w wyborach, to najpierw musi przestać partię Tuska lekceważyć. Żoliborska inteligencja musi przyjąć do wiadomości, że chłopaki z podwórka jednak umieją w tą grę grać.
