Rozmawiałem z Teresą Torańską raz w życiu. Nie bardzo długo, bo może 20 minut. Ale było to 20 minut pamiętne nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich pasażerów samochodu, którym wracałem z Sopotu. Nawet się wtedy przesiedliśmy. Nie byłem w stanie jednocześnie prowadzić i z Nią rozmawiać. W Polsce trwała wtedy burza o rozmowę Teresy Torańskiej z Adamem Bielanem.
Teresa Torańska o książce o Smoleńsku
Cały czas nad nią pracuję. Jej się nie da szybko napisać, ponieważ bardzo wiele trzeba dokładnie sprawdzić. Zależy mi na wiernym odtworzeniu wszystkich istotnych szczegółów. Nawet z ostatnich dni: Radosław Sikorski nie mógł dzwonić na telefon komórkowy Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ w tamtym czasie Jarosław Kaczyński nie miał jeszcze komórki, a był w domu. Zależy mi, żeby ta książka została w historii. Stąd ta dbałość o detal. Z zasady spotykam się z rozmówcami kilka razy. Żeby porozmawiać z ambasadorem Bahrem pojechałam do Krakowa i spędziłam tam dwa i pół dnia, a następnych kilka w archiwach kancelarii prezydenckiej. CZYTAJ WIĘCEJ
Kto dziś tak pracuje w mediach? Kto jeszcze będzie tak pracował?
