Rozmawiałem z Teresą Torańską raz w życiu. Nie bardzo długo, bo może 20 minut. Ale było to 20 minut pamiętne nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich pasażerów samochodu, którym wracałem z Sopotu. Nawet się wtedy przesiedliśmy. Nie byłem w stanie jednocześnie prowadzić i z Nią rozmawiać. W Polsce trwała wtedy burza o rozmowę Teresy Torańskiej z Adamem Bielanem.

REKLAMA
Torańska zgodziła mi się dać do naTemat wywiad. Precyzyjnie opisała w nim z kim i kiedy rozmawiała do książki o Smoleńsku. Precyzyjnie opisała korespondencję i wszystkie kontakty z Adamem Bielanem. Wyjaśniła dlaczego zdecydowała się opublikować w Newsweeku artykuł mimo braku autoryzacji europosła Bielana. I przy okazji dała mi i wszystkim wykład dziennikarstwa. Powiedziała, że autoryzacja jest dobra i zawsze rozmowy autoryzowała. Ale dziennikarz nie jest na usługach polityka, ale na usługach czytelników. "Prasa stanęła na rozdrożu" - stwierdziła wtedy mocno.
Bardzo mnie wtedy wymęczyła. Dlaczego? Bo chciała by każde jej słowo było precyzyjne, by każde było na miejscu, by każde miało dokładnie to znaczenie, jakie powinno mieć. I pora nie pora, choroba nie choroba, nie szła na żadne ustępstwa. Zgodziła się opublikować rozmowę dopiero wtedy, gdy była idealna. Gdy była pewna, że wszystko dobrze zrozumiałem, że wszystko odpowiednio spisałem i zredagowałem.
W czasach bylejakości Teresa Torańska była bylejakości całkowitym zaprzeczeniem. Zacytuję tylko jeden fragment:

Teresa Torańska o książce o Smoleńsku

Cały czas nad nią pracuję. Jej się nie da szybko napisać, ponieważ bardzo wiele trzeba dokładnie sprawdzić. Zależy mi na wiernym odtworzeniu wszystkich istotnych szczegółów. Nawet z ostatnich dni: Radosław Sikorski nie mógł dzwonić na telefon komórkowy Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ w tamtym czasie Jarosław Kaczyński nie miał jeszcze komórki, a był w domu. Zależy mi, żeby ta książka została w historii. Stąd ta dbałość o detal. Z zasady spotykam się z rozmówcami kilka razy. Żeby porozmawiać z ambasadorem Bahrem pojechałam do Krakowa i spędziłam tam dwa i pół dnia, a następnych kilka w archiwach kancelarii prezydenckiej. CZYTAJ WIĘCEJ


Kto dziś tak pracuje w mediach? Kto jeszcze będzie tak pracował?
Odeszła mistrzyni zawodu. Zostanie ze mną ten fragment z tamtego wywiadu: Ja jestem 40 lat w zawodzie, wiele widziałam, rozumiem i wiem, że najważniejsza w zawodzie dziennikarza jest jego wiarygodność i przestrzeganie dobrych obyczajów.