Premier Viktor Orban doradził wczoraj politykom PiS, by tworzyli własne media. Nie jest to rada szczególnie wyjątkowa. PiS ma bowiem doświadczenie z własnymi mediami. Wszyscy chyba świetnie pamiętamy, że Jarosław Kaczyński uczynił własną Telewizję Polską w latach 2005-2007. Tak własną, że nawet Bronisław Wildstein był zbyt mało pewny na fotelu prezesa. PiS ma przecież także własną Gazetę Polską. A mimo to z władzą Kaczyńskiemu nie wychodzi. Dlaczego?
Obraz PiS jako religijnej sekty, w której Wybawca – jeżeli wezwie do samospalenia – to jego uczniowie wykonają ten akt zbiorowego samobójstwa z wewnętrznym przekonaniem, ze zbawiają świat a co najmniej Polskę. J. Kaczyński nie jest Wybawca tylko – pisze to na podstawie faktów – wielkim Destruktorem polskiej prawicy. Przegrywa wybory za wyborami, ponieważ partię, która była nadzieja Polaków w 2005 roku zmienił najpierw w prywatny folwark, a następnie w religijna sektę, której każdy racjonalny człowiek po prostu się boi. CZYTAJ WIĘCEJ
Premier Orban, z którego agendą i sposobami uprawiania polityki nie sympatyzuję był w stanie metodycznie agendę realizować. Premier Kaczyński metodycznie tkwi przy ścianie. Ja nie żałuję, że nie jest bardziej skuteczny. Gdyby Kaczyński był w stanie pójść za radą Orbana, to wziąłby media tak, jak najbardziej lubi i tylko tak jak rozumie: za twarz. Czuję się więc lepiej z tym, że Kaczyński jest w porównaniu z Orbanem dramatycznie niezborny.
